poniedziałek, 15 lutego 2016

Krótko o stolicy Litwy czyli Wilno organizacyjnie

Większość z nas szuka egzotyki i inności w czasie wakacji. Ja jednak postanowiłam w te wakacje wrócić do miejsca, które urzekło mnie już jako 12 letnią dziewczynkę - do Wilna. To właśnie tam byłam pierwszy raz bez rodziców za granicą, na wycieczce szkolnej. Pamiętam, że zwiedziłam wtedy znaczną część Litwy i mieszkałam w różnych miejscach, głównie nad morzem w okolicach Kłajpedy. Z racji, że tym razem miał być to niezbyt długi wyjazd, nie udało mi się dotrzeć na północ Litwy, jednak ogromną radość sprawiło mi odwiedzanie Wilna po raz kolejny. Z jednej strony przez te prawie 10 lat trochę się zmieniło, niektóre miejsca zostały jednak nietknięte. Nadal są miejsca w Wilnie, które chętnie bym zwiedziła, bo nie miałam okazji ich zobaczyć, jednak myślę, że widziałam już tyle, aby móc napisać dla Was post organizacyjny ze wskazówkami, jak zorganizować kilkudniowy pobyt u naszych sąsiadów.

 Transport
Do Wilna można dotrzeć na wiele różnych sposobów. Samolot to opcja oczywiście najszybsza i najdroższa. Nie spotkałam się do tej pory z promocjami na bilety lotnicze do Wilna, więc podejrzewam, że takich promocji po prostu nie ma. Inną opcją często wybieraną jest autostop. Ale to wiadomo, że to trochę loteria. Najpewniejszym środkiem transportu jest autobus. Do Wilna z Polski jeździ kilku przewoźników, między innymi Polski Bus, Eurolines czy Lux Express. Ceny są nie takie wysokie i często można trafić na fajne promocje. Nam się udało kupić bilet do Wilna z Warszawy za 29 zł w jedną stronę! To prawie tyle, ile płacę wracając z Katowic do Tarnowa. No grzech było nie kupić takich niedrogich biletów na wakacje. Podróż autokarem trwa około 7 godzin. 


Poruszanie się po mieście    
Wilno jest na tyle niewielkim miastem, że spokojnie można się przemieszczać piechotą. Jednak jadąc z bagażami na Zarzecze do hostelu, zdecydowałyśmy się na autobus miejski. Bilet kosztuje niewiele, można go zakupić w kiosku zaraz przy stacji, natomiast w ogóle nie pojmuję do dzisiaj jak należy go kasować. Wkłada się bilet do szczeliny i coś przechyla. Dla mnie kosmos nadal, musiałyśmy poprosić o skasowanie biletu jakąś studentkę, która wyglądała na ogarniętą w temacie znacznie bardziej niż my. Być może dlatego właśnie zdecydowałyśmy się na podróż autobusami miejskimi tylko raz. 


Wilno od strony kulinarnej
Stolica Litwy to raj dla smakoszy tłustej, sycącej kuchni. Ich tradycyjne potrawy są podobne do tych polskich. Z tradycyjnej kuchni litewskiej próbowałam cepelinów, które wyglądały jak bardzo duże pyzy z mięsem w środku. Trafiłam do jednego z najlepszych i najczęściej polecanych lokali z kuchnią litewską, gdzie cepeliny smakowały naprawdę wybornie a cena za porcję nie przekraczała 4 euro! Lokal Forto Dvaras znajduje się przy głównym deptaku na Starówce. Samo oglądanie menu powoduje u mnie ślinotok. Chociaż obsługa była średnio miła, ceny i smak były bardzo dobre. Innym lokalem, który odwiedziłam, była polecana też naleśnikarnia. Znajduje się ona niedaleko Ostrej Bramy i zachęca wszystkich do spróbowania smakołyków. Zachwycił mnie wystrój lokalu i wyszukane menu naleśnikowe. Przyznam, że ceny też mnie pozytywnie zaskoczyły. Dodatkowo można tam dostać naleśniki bezglutenowe, raj dla alergików. Lokal nazywa się Gusto Blynine i jest to kolejne miejsce w Wilnie, gdzie można dobrze i niedrogo zjeść. 


Na dworcu w kiosku zauważyłam ciekawe batoniki o dźwięcznej nazwie 'pupa'. Postanowiłyśmy wypróbować jak smakują pupy ;) Wyobraźcie sobie kupowanie takich batoników "good morning, two pupas, please" ;)


Noclegi
Zdecydowałyśmy się na wynajęcie łóżka w hostelu, gdyż nie od dziś wiadomo, że raczej Litwini miłością do Polaków nie pałają. Zrobiłyśmy to również dlatego, że w sezonie ściśle wakacyjnym ciężko jest znaleźć hosta na couchsurfingu. Wybrałyśmy hostel Filaretai na Zarzeczu. Mieszkałyśmy w pokoju wieloosobowym, co czasami skutkowało ciekawymi przygodami. Na przykład pewnego dnia cały spory pokój został zastawiony bagażami i suszarkami z praniem. Później okazało się, że do naszego pokoju wprowadziło się dwóch Turków i mają zamiar spędzić w tym pokoju najbliższe kilka miesięcy. Aha ;) Moja opinia na temat hostelu Fileretai jest jak najbardziej pozytywna. Obsługa jest bardzo miła, łazienki są czyste, do tego ogólnodostępna kuchnia. Nic więcej nie potrzeba mi do funkcjonowania w czasie wakacyjnego wyjazdu. Cena za nocleg wyszła 8 euro za łóżko w pokoju 8 osobowym. 


Zwiedzanie
Wilno, z racji, że należało niegdyś do Polski, dla Polaków ma szczególnie dużo miejsc do zwiedzenia. Dla mnie miejscem najważniejszym był Cmentarz na Rossie. To przepięknie położona na wzgórzu nekropolia z przepięknymi nagrobkami. Chodziłam po nim jak urzeczona, mimo padającego deszczu i ogromnej burzy, którą przesiedziałam pod drzewem z parasolem. Cała Starówka jest również  przepiękna i warta zobaczenia. Zdecydowanie polecam zajrzenie do dzielnicy Zarzecze, która kryje w bramach i podwórkach mnóstwo ciekawych dzieł artystycznych. Przepiękny Uniwersytet Wileński, Ratusz, Katedra, Góra Trzech Krzyży to wszystko miejsca, które warto zobaczyć. No i oczywiście świątynie, których jest bez liku, a co jedna to piękniejsza. Nie można również zapomnieć o zamku w Trokach. Wprawdzie Troki to miejscowość położona kilkanaście kilometrów od Wilna, jednak zdecydowanie jest to 'must see' dla turystów, którzy przebywają w Wilnie i są w stanie wygospodarować choć pół dnia na  zwiedzanie tego miasteczka. 


Komunikacja z ludźmi
Językiem, którego używałam głównie, jest oczywiście angielski. Nigdzie nie sprawiał on problemów. Litwini, chyba tak jak Polacy, zdają sobie sprawę, że ich język jest zbyt trudny, aby się go uczyć, więc przykładają wagę do nauki angielskiego. Język polski też często można usłyszeć, jednak nie jest on popularny w Wilnie, bardziej na obrzeżach, gdzie znajdują się polskie dzielnice i kościoły, takie jak kościół Jana Bosko, gdzie prawie 10 lat temu moja wycieczka została ugoszczona przez tamtejszego proboszcza. 



Ceny w Wilnie
Ceny były dla mnie sporym zaskoczeniem, Myślałam, że po prowadzeniu euro jako waluty obowiązującej, ceny pójdą gwałtownie w górę i przelicznik będzie porównywalny do tego w Paryżu czy w Wiedniu. Na szczęście tak się nie stało. Ceny są naprawdę niskie i bardzo podobne do tych polskich.     W restauracjach mając 5 euro spokojnie zjemy jakieś sycące danie i napijemy się wody czy soku. Wilno to było pierwsze miejsce, gdzie nie wahałam się iść do restauracji na obiad czy kolację, gdyż wiedziałam, że na pewno nie wyszło by taniej zrobienie zakupów i ugotowanie czegoś. Dlatego Wilno, moim zdaniem, świetnie nadaje się jako cel wycieczek dla osób, które nie zdążyły odłożyć sporej kwoty, a koniecznie chcą gdzieś wyjechać bez zaciągania kredytów. 


Ubezpieczenie
Wprawdzie Litwa należy do Unii Europejskiej i karta EKUZ obowiązuje i tutaj, jednak ja, jak zwykle, zdecydowałam się na dokupienie dodatkowego ubezpieczenia na cały czas podróży. Zawsze czuję się pewniej wiedząc, że płacąc kilkanaście złotych, będę miała opiekę lekarską bez dopłat i w razie jakiegoś nieszczęścia, nie obciążę rodziców ogromnymi kosztami leczenia za granicą, które nie zawsze są refundowane przez NFZ. 


Mam nadzieję, że tym wpisem zachęciłam Was do zwiedzenia przepięknego miasta jakim jest Wilno. Myślę, że to miasto na każdą kieszeń i dla każdego. Nie sposób jest się tam źle bawić. Mi nie przeszkadzały ani burze, ani deszcze, parasol nad głowę i zwiedzałam dzielnie wszystko ;) 

13 komentarzy:

  1. W Wilnie byłam tak dawno temu, że jeszcze miałam aparat na kliszę:) Ostatnio zachciało mi się wrócić. Wtedy poszukam tych batonów, tylko po to, aby wymówić tą nazwę na głos:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zachęciłaś mnie. Nie mam tam aż tak daleko i właściwie nie wiem, dlaczego jeszcze Wilna nie widziałam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Pupa to po litewsku fasola :). Tak czy siak baton o nazwie pupa lub fasola smiesznie brzmi. Wilno jest piękne a ja właśnie zasiadam do pisania o nim.

    OdpowiedzUsuń
  4. Też byłam tam wieki temu. Też bym sie chętnie znów wybrała. Też zjadłabym "Pupę" ;)
    Oj też mi sie to wszystko marzy ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Miałem okazję być w Wilnie i jestem zdania, że jesto bardzo ładne miasto, wcale nie tak drogie i co najważniejsze jest co zwiedzać, każdy znajdzie jakąś atrakcje dla siebie. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. W sumie twoj wpis zachecil mnie do pomyslu odwiedzenia tego miasta :) z funduszami u mnie dosc krucho, ale licze na wygraną w konkursie ecolines- https://www.facebook.com/ECOLINES/photos/a.437183836119.212792.344125671119/10153777019591120/?type=3&theater moze los sie do mnie usmiechnie i wyrusze do wilna za darmo :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Wilno wygląda pięknie, tylko czasami może wystąpić jeden problem: Litwini z natury nie cierpią Polaków ze względów historycznych, także może być chwilami nieprzyjemnie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Wilno to piękne miasto, miałem okazje zwiedzać je tylko dwa razy, ale w te wakacje planuję tam wrócić!

    OdpowiedzUsuń
  9. Byłem w Lwowie, Kijowie i w Mińsku, ale do Wilna jeszcze nie miałem okazji zajechać. Chyba najwyższy czas, bo widzę, że dużo tracę nie jadąc tam :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...