czwartek, 21 maja 2015

71. Grecki klimat w filmie czyli Zatoka Queena na Rodos

Będąc kilka lat temu na greckiej wyspie Rodos trafiłam przypadkiem na przepiękny zakątek. Była to Zatoka Anthony'ego Quinna. Położona niedaleko słynnej wypoczynkowej miejscowości Faliraki, ukryta między skałami, mało znana, tajemnicza.



To własnie tam w 1961 roku został nagrany film "Działa Nawarony", w którym Anthony Quinn grał jedną z głównych ról. Aktor zakochał się w uroczej zatoczce. Patrząc na nią, nie ma się co dziwić, że podbiła serce aktora. 


Istnieje kilka wersji, dlaczego zatoka ta została nazwana Zatoką Quinna. Pierwsza mówi o tym, że rząd Grecki ofiarował tą zatokę aktorowi w podziękowaniu za rozsławienie wyspy. Po kilku latach decyzja ta została cofnięta, właścicielem zatoki stał się znów rząd grecki, natomiast sama nazwa pozostała. Druga wersja jest taka, że to zakochany w tym miejscu aktor wykupił zatokę, a następnie oddał ją rządowi greckiemu. Która wersja jest prawdziwa- nie wiadomo.


Nie mniej jednak to dzięki Anthony'emu wiemy dzisiaj o tym przepięknym miejscu na Rodos. Wprawdzie niełatwo jest znaleźć informację o zatoce w przewodnikach, ale przeglądając internet natniemy się na pewno na informacje o dojeździe.


My dostaliśmy się nad zatokę samochodem i nie spędziliśmy tam zbyt wiele czasu. Byliśmy tam bardzo wcześnie rano, kiedy to jeszcze nie ma upału. Mimo, że w lecie temperatura wody na Rodos jest bardzo wysoka, w zatoce jest zawsze o kilka stopni niższa.


Po drugiej stronie zatoki znajdują się leżaki, które można wynająć i zażyć trochę słońca. Plaża jest tam kamienisto-żwirowa, w niektórych miejscach więcej jest skał, w innych mniej. Warto zaglądnąć tam choćby tylko przejazdem.

piątek, 1 maja 2015

70. Wizyta w Parku Miniatur w Inwałdzie.

Pierwszy raz w życiu do Parku Miniatur w Inwałdzie wybrałam się mając jakieś 10 lat, w okolicach podstawówki. Pamiętam, że było to w czasie klasowej wycieczki do Wadowic. Wtedy padał okropny deszcz, park zwiedzaliśmy w foliowych pelerynach i każdy tylko marzył, żeby się znaleźć z powrotem w autokarze. Wtedy nie doceniłam w 100%  tego parku, ale dobrze go zapamiętałam. 


Będąc w podstawówce zwiedzałam Park Miniatur jako zupełny żółtodziób w podróżowaniu. Z atrakcji na żywo widziałam tylko Wawel i pewnie jakieś zabytki z Warszawy. Wszystko wydawało mi się odległe, niedostępne, fascynujące. Jako zupełne dziecko nawet mi przez myśl nie przeszło, że kiedyś wszystkie te budowle będę miała szansę zobaczyć na żywo.


Mimo, że Park nie był jakoś specjalnie rozwinięty, eksponatów było niewiele, to i tak już wtedy robił ogromne wrażenie na nas.


Będąc w Parku Miniatur w zeszłym roku uświadomiłam sobie, jak wiele miejsc w "Małej Polsce" przybyło, ile ja sama zwiedziłam przez te kilka lat, ile miejsc miałam okazję widzieć na własne oczy w oryginalnym rozmiarze.


W zeszłym roku zostałam zaproszona do Inwałdu i ocenienia Park Hotelu Łysoń, który położony jest bezpośrednio przy kompleksie Parków. Pisałam o tym <tutaj>.  Bardzo się ucieszyłam, gdyż od dłuższego czasu chciałam wrócić do Parku, który tak dobrze pamiętałam z dzieciństwa.


Tym razem mogłam porównać wiele budowli w miniaturze do tych, które widziałam na własne oczy w różnych zakątkach naszego kraju i nie tylko.


Część Parku dotycząca Polski zrobiła na mnie jeszcze większe wrażenie niż kiedyś, gdyż mnóstwo eksponatów przybyło.


Park stale się powiększa, rośnie w siłę i sławę. Zdecydowanie zasłużenie. Jest to wspaniałe miejsce na odpoczynek bez marnowania czasu.


Park Miniatur to, moim zdaniem, świetne miejsce dla dzieci. Większość małych obywateli nie jest sobie w stanie nawet wyobrazić jak wygląda Wieża Eiffel'a czy Koloseum. Dzięki wizycie w parku będą mogli zobaczyć coś, co jest dla nich nowe. Mimo, że niekoniecznie docenią tą wizytę będąc na miejscu, na pewno za kilka lat wspomną sobie o eksponatach i zapragną zobaczyć je na żywo.


Większość budowli jest w skali 1:25. Każdy szczegół jest dopracowany w najmniejszym calu. Wykonanie takiej budowli w miniaturowej skali zajmuje potwornie dużo czasu. Ale efekt zdecydowanie jest wart wszelakiego wysiłku!


Największe wrażenie zrobiły na mnie budowle, które widziałam już na żywo - Bazylika w Watykanie, Plac św. Marka w Wenecji, czy Łuk Triumfalny w Paryżu.


Świetnie było też zobaczyć budowle, których jeszcze nie miałam okazji zobaczyć na żywo. Mam nadzieję, że niebawem nadrobię zaległości.



Park Miniatur w Inwałdzie polecam każdemu, kto ma ochotę spędzić owocnie weekend w dobrym miejscu.


Na terenie parku znajduje się także małe wesołe miasteczko dla dzieci, zielony labirynt, z którego naprawdę nie łatwo jest się wydostać, kino 5D oraz wiele innych atrakcji. Nie sposób się tam nudzić bez względu na wiek!


Atrakcją Inwałdu są także inne parki tematyczne takie jak mini zoo, Dinolandia, Warownia, ogród Jana Pawła II. W okolicy jest także restauracja Champs z najlepszymi burgerami jakie miałam okazję próbować, pysznymi deserami, a także podobno najdłuższymi w Polsce żeberkami.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...