wtorek, 31 marca 2015

69. Zabawa w największym parku rozrywki w Europie- Disneyland Park

Disneyland Park, razem z Walt Disney Studios, należy do kompleksu Disneylandu położonego pod Paryżem w wiosce Marine-la-Vallee. O tym drugim parku pisałam już tutaj <tu>. Dzisiaj postanowiłam pokazać Wam zdjęcia z Disneyland Parku. To ten większy, słynniejszy, częściej odwiedzany przez turystów.  Jak już wspominałam w poprzednich postach, istnieje możliwość kupienia biletu tylko do jednego parku. Jest to opcja trochę tańsza. Po wejściu na teren kompleksu, należy kierować się w stronę ogromnych budynków znajdujących się na prawo od stacji RER. Po przejściu kontroli osobistej (takiej jak na lotnisku), dostaniemy się do oficjalnego wejścia, gdzie musimy skasować nasze bilety i otrzymać tajemniczą pieczątkę ;).  


Po wejściu na teren parku, w oczy rzuca się słynny pałac, który wszyscy znamy z bajek Disneya. Jest to Zamek Śpiącej Królewny. Robi niesamowite wrażenie, nie tylko z zewnątrz, ale także i od środka. Można bez problemu i zazwyczaj bez kolejek zwiedzić go w godzinach otwarcia parku. 


Disneyland Park podzielony jest na 5 krain tematycznych położonych na 56 ha! 
Krainy to:
-Main Street U.S.A.
-Frontierland
-Fantasyland
-Adventureland
-Discoveryland

Ten park w większej części składa się z atrakcji dla dzieci i całych rodzin. Zaledwie kilka z licznych atrakcji podnoszą adrenalinę. Niestety są to te najbardziej oblegane atrakcje, dlatego warto zaopatrzyć się w fastpassy zaraz po wejściu do parku.


Ciekawą, acz mało adrenalinową, atrakcją jest część przeznaczona dla dzieci. Sporo tam małych karuzeli, kolejek i miejsc dla dzieciaków. Niczego sobie jest oprawa ogrodnicza tejże części parku. Mnie niesamowicie zauroczyła dżdżownica z krzaczków. Może kiedyś taką sobie wyhoduję w ogródku. 


Dzieciaki zachwycone są różnorodnością karuzeli z których mogą skorzystać zazwyczaj pod czujnym okiem rodziców.


Największą atrakcją parku jest parada, która odbywa się wieczorem, zaraz przed zmierzchem. Trwa około godziny i gromadzi mnóstwo ludzi. Nic dziwnego, bo robi niesamowite wrażenie. Zaangażowanych w nią jest wielu aktorów, którzy zamieniają się na tą godzinę w księżniczki, rycerzy, żołnierzyki, lwy, myszki miki itd. Wszystkie możliwe postaci z bajek Disneya w jednym miejscu.

Niektóre postaci są tak bardzo charakterystyczne, że wyglądają jak żywcem wyjęte z bajek.


Wszyscy bohaterowie wjeżdżają na tematycznych platformach po specjalnych torach. Na zdjęciu poniżej, jak zapewne możecie się domyślić, platforma z Piratów z Karaibów.


Z racji, że byłyśmy w roku, kiedy Disneyland świętował swoje 20-lecie, wjechała specjalna platforma z tej okazji. Była bardzo kolorowa i pięknie ozdobiona. Dodam tylko, że wszyscy bohaterowie to ucharakteryzowani ludzie. Jest ich tam grubo ponad setka. Robi to niesamowite wrażenie na dzieciach, bo mogą spotkać swoich ulubionych bohaterów z bajek, ale także na dorosłych, którzy doceniają niesamowitą choreografię, ucharakteryzowanie, czy świetną muzykę.


 Poza godzinami parad księżniczki i książęta czekają na dzieci chętnie się z nimi spotkać w specjalnych salach. Tam ochoczo wpisują się do pamiętników czy pozują do zdjęć.


Przez Park w ciągu doby przewija się niesamowita liczba osób. Ciężko jest zrobić zdjęcie, na którym nie ma jakiejś wycieczki w tle czy dzieciaków.


Zwiedzić tam można także statek piratów czy jaskinię. Dla mnie średnio ciekawe, jednak te atrakcje przyciągają sporą liczbę ludzi, więc musi w nich coś być ciekawego.


Atrakcją, na którą nigdy nie daję się namówić jest dom strachów. Tym razem Ania nalegała przez pół dnia i w końcu z tachykardią udałam się w stronę przybytku widocznego na zdjęciu powyżej. Naokoło domu jest cmentarz z którego dochodzą przerażające odgłosy. Spodziewałam się masakry, tragedii, głów wlatujących do wagonika, wielkich pająków i przerażających rzeczy. Ania śmiała się z mojego przyspieszonego pulsu jeszcze przed wejściem. Ostatecznie okazało się nie być aż tak strasznie, przeżyłam. Ale mimo wszystko wolę unikać takich atrakcji.


Pospacerowałyśmy na koniec po Parku, gdy trochę ludzi rozeszło się po paradzie. Odwiedziłyśmy kilka sklepików, gdzie można znaleźć wszystko związane z Disneyem.


Przyuważyłyśmy także Pinokia, który wcale jeszcze nie miał długiego nosa ;)


Potem słońce zaczęło zachodzić i ludzie oczekiwali na fajerwerki. Z tej atrakcji zrezygnowałyśmy, gdyż chciałyśmy wcześniej być w centrum i przygotować się na kolejny dzień zwiedzania Paryża. Nie mniej jednak wypad do Disneyland Parku uważamy za bardzo udany. Dla mnie był to 2 raz w tym miejscu, jednak przy kolejnej okazji na pewno skorzystam ponownie ;)

środa, 11 marca 2015

68. Drugie śniadanie w ogrodach przy Belwederze

Miejsce, któremu poświęcam dzisiejszego posta, jest zdecydowanie niezwykłe. Z jednej strony idealnie wpasowuje się w dostojność Wiednia, z drugiej strony zaś jest jakby z innej epoki. Mowa oczywiście o Belwederze, widocznym na zdjęciu poniżej. Samo słowo belweder nie wzięło się znikąd. Oznacza ono po prostu "piękny widok".



 Właściwie Belwedery we Wiedniu są dwa. Jeden Belweder górny (na zdjęciu powyżej), drugi Belweder dolny, na zdjęciach niżej. Belweder górny to piękny budynek z siedmioma skrzydłami, które zostały połączone jednym dachem. Niegdyś wyprawiano tutaj wielkie bale, dzisiaj natomiast znajduje się Austriacka Galeria Sztuki. Znajdziemy tam najsłynniejszy pocałunek świata, czyli obraz pt. "Pocałunek" Gustava Klimta.


Przy Belwederze górnym znajduje się sporych rozmiarów sadzawka oraz park. Bardzo przyjemne miejsce do powolnych spacerów, jak i do uprawiania sportów. W życiu nie widziałam nigdzie tyle osób biegających na raz, bez wcześniejszego zorganizowania się.




 Wiedeńczycy także docenili bogactwo Belwederu i jego ogrodów. Spotyka się mnóstwo ludzi z dziećmi w wózkach, z psami na spacerach czy po prostu ludzi, którzy umówili się w parku. Dla nad było to idealne miejsce na zjedzenie drugiego śniadania w postaci bułki i pysznego sera typu camembert otoczonego w górskich kwiatach ;) Niebo w gębie! ;) 


Między Belwederem górnym a dolnym znajduje się ogród belwederski zaprojektowany w stylu francuskim. Jest on zdecydowanie różny od parku po drugiej stronie budynku. Widać tam ogromną ilość pracy architekta jak i ogrodników.


W Belwederze dolnym znajduje się Muzeum Sztuki Barokowej. Jest to znacznie mniejszy i mniej okazały budynek w porównaniu z Belwederem górnym, jednak też ma swój urok.  Nic nie mogę powiedzieć na temat wnętrz w jednym jak i drugim budynku, gdyż żadnego nie zwiedzałam od środka. Mając 3 dni na zobaczenie Wiednia, trzeba ograniczyć się do poglądowego zwiedzania. Myślę, że następnym razem skuszę się na zwiedzenie któregoś z muzeów, bo prezentowały sięz zewnątrz naprawdę ciekawie.


Ogród Belwederski podzielony jest tak jakby na dwie części.  Z górnej roztacza się cudowny widok na centrum Wiednia, na cały park i na Belweder dolny. Druga część oddzielona jest ogromną fontanną. 

W zimie ogrody nie wyglądały aż tak imponująco, co jednak nie wpłynęło na brak turystów. Skusiłyśmy się także na długie spacery po parku i odpoczynek. Zdecydowanie muszę wrócić niedługo do Wiednia latem, aby podziwiać wspaniałe, zielone ogrody i letnie atrakcje, które w zimie są niedostępne, Na szczęście Wiedeń to tylko kilka godzin jazdy od Katowic, więc mam nadzieję pojawić się tam niebawem.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...