piątek, 1 sierpnia 2014

64. Dzień z życia plaży w Barcelonie

Pamiętacie post, który pisałam zaraz po kupieniu biletów do Barcelony?  Zadałam tam wiele pytań jak wygląda Barcelona. Teraz już jestem o tą wiedzę mądrzejsza. Wiem, że plaża w Barcelonie bardzo różni się od tej na Wyspach Kanaryjskich. Piasek nie jest ani czarny, ani bardzo biały. Jest po prostu żółty i dosyć gruby.


Aby dotrzeć do plaży, trzeba przedrzeć się przez labirynt małych uliczek w dzielnicy Barceloneta. Na końcu tego labiryntu nieśmiało widać palmy. Gdzieniegdzie można zauważyć kolorowe uliczki udekorowane kolorowymi lampionami oraz flagami Katalonii.


 Wprawdzie wschodu słońca na barcelońskiej plaży nie miałam okazji widzieć, ale raczej w maju jest jeszcze dosyć chłodno aby spędzić wczesny poranek siedząc na piasku. 


Przed południem plaża wypełnia się ludźmi, którzy przybywają aby zażyć trochę słońca. W maju mnóstwo było studentów, którzy przybyli do Barcelony w ramach programu Erasmus. Widoczna była wielokulturowość plażowiczów, którzy porozumiewali się głównie po angielsku, choć pochodzili z wielu krajów.  


Po południu plaża zapełnia się ludźmi, którzy wpadli tutaj po pracy, po szkole czy po obiedzie a także turystami. Wtedy zaczyna się robić tłoczno, chociaż dzień wcale nie jest upalny. 


Między jedną a drugą plażą znajduje się coś na kształt pomostu zrobionego z kamieni. Można wejść na kamienie i zjeść lunch patrząc się w dal i słuchając morskich fal.


Charakterystyczną budowlą dla Barcelonety jest budynek w kształcie żagla, cały w szkle. W dzień dbija promienie słoneczne, w nocy zaś jest pięknie oświetlony. Oddziela część reprezentatywną portu od tej robotniczej i handlowej,  mało widowiskowej.


Bulwar La Barceloneta to must see każdego turysty, który był w Barcelonie. Bulwar długi nie jest, jednak jest to wspaniałe miejsce dla spacerowiczów w każdym wieku o każdej porze dnia (nocy pewnie trochę mniej).


Budynek na zdjęciu powyżej to artystyczna rzeźba, jeden z symboli Barcelony. Nie mam pojęcia co autor miał na myśli, ani dlaczego postawił coś tak dziwnego na środku plaży, jednak myślę, że mogliby to umyć raz na jakiś czas ;)


Może pogoda nas i nie rozpieszczała, jednak pani na zdjęciu powyżej w puchowej kurtce wyglądała na tyle zabawnie, że aż zrobiłam jej zdjęcie.


Gdy słońce chyli się ku zachodowi, plaża zaczyna pustoszeć. Przychodzi wtedy trochę turystów, którzy chcą zobaczyć zachód słońca oraz ludzie, którzy po prostu chcą odpocząć.


Gdy robiłam powyższe zdjęcie, zaczepił mnie pewien Hiszpan, który pytał czy robię zdjęcie rzeźbie, czy budynkowi. Od tego zaczęła się nasza rozmowa. Opowiadał, że jest psychologiem z Madrytu, jednak uwielbia przyjeżdżać do Barcelony. Nasza rozmowa nie była długa, ale jakoś bardzo zapadła mi w pamięć i przypomniała mi się właśnie przy oglądaniu tego zdjęcia.


To, co kocham najbardziej, czyli palmy. W Barcelonie na plaży wiele ich nie ma, zdobią jednak bulwar La Barceloneta. Są zupełnie inne niż te na Wyspach Kanaryjskich, dużo mniej rozłożyste i wogóle jakieś takie mniejsze i mniej zielone.


Zachody słońca na plaży to wspaniałe widowisko. Tak też było i na Barcelonecie. Szczególnie, gdy na powyższym zdjęciu przyjrzymy się i zauważymy statki, które po całym dniu wpływają z powrotem do portu.


Wieczorem przy plaży gromadzą się tłumy, które podążają w stronę restauracji i tawern. Spędzają tam mnóstwo czasu jedząc tradycyjne hiszpańskie tapas czy popijając wino i szampana. Młodzi natomiast udają się w stronę klubów, których na Barcelonecie jest całkiem sporo. 


Im później, tym muzyka jest głośniejsza, ludzie bardziej pijani i pora dla nas zbierać się do hostelu ;) aby zregenerować siły na kolejny dzień.

W czasie gdy przebywałam w Łodzi, przyszła do mnie przesyłka od firmy The Body Shop, ponieważ kiedyś zgłosiłam swoją kandydaturę jako testerka ich nowego kosmetyku-masła do ciała z olejkiem arganowym. Stwierdziłam, że fajnie byłoby wypróbować coś nowego, za co nie musiałabym płacić, a może akurat znalazłabym jakiś idealny kosmetyk. Takim sposobem od niedawna testuję masło do ciała o przecudownym zapachu. Naprawdę ogromnie żałuję, że nie możecie sobie go powąchać! Zapach kojarzy mi się z plażą, palmami, orzechami i słońcem. Racze nie powiedziałabym, że jest to zapach cytrusowy ani rześki. Jest piękny w ten bardziej ciężki sposób. Masło oprócz pięknego zapachu również świetnie nawilża, co przetestowałam na moich przesuszonych nogach.


Po plaży, upale i gorącym powietrzu dobrze jest użyć jakiegoś środka nawilżającego. Masło do ciała z najnowszej linii Wild Argan Oil od The Body Shop świetnie się do tego nadaje. Żałuję, że nie miałam go w czasie pobytu w Barcelonie. Podejrzewam, że będzie mi ono towarzyszyło w mojej kolejnej wyprawie na jakąś ciepłą, egzotyczną plażę (na razie nic konkretnego nie wiem, ale marzy mi się plaża we wrześniu, może Afryka tym razem?). Tym razem jednak będzie w znacznie większym opakowaniu, gdyż 50 ml nie wystarczy mi na cały tydzień codziennej pielęgnacji. Choć testowe 50 ml to świetna pojemność na wakacje tylko z bagażem podręcznym.


W liście od The Body Shop, który widzicie powyżej, napisali mi, abym piękniała z nimi ;) Mam nadzieję, że życzenia się spełnią ;)  Będąc w TBS w którejś z galerii na pewno wstąpię i wybiorę coś z tej linii zapachowej. Może kupię sobie skoncentrowany balsam do ust i będę mogła mieć wakacyjny zapach zawsze przy sobie ?

4 komentarze:

  1. oh piękne zdjęcia, byłam w Barcelonie, ale niestety o plażę nie zahaczyłam, więc dzięki Tobie wiem jak tam jest, a Body Shop ma super kosmetyki, osobiście bardzo lubię!

    OdpowiedzUsuń
  2. Kurde - zła jestem teraz na siebie, bo na plaży nie byłam w Barcy, a Ty zrobiłaś naprawdę piękne zdjęcia! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak można być w Barcelonie i nie zahaczyć o plażę? Choć preferuję podziwianie architektury, chyba bym nie przepuściła okazji, żeby pospacerować po barcelońskim piachu :) Dziękuję więc za przyjemną wirtualną wycieczkę.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak nie lubię słońca i wysokich temperatur, tak patrzę na zdjęcia i nie wiem jakim sposobem wytrzymuję teraz w domu!
    Pozdrawiam serdecznie i gratuluję podróży. :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...