poniedziałek, 14 lipca 2014

Wyjaśnienia

Kiedy postanowiłam rozpocząć pisanie tego bloga, wiele osób zastanawiało się dlaczego porzucam poprzedni blog, który całkiem fajnie się rozwijał. Prowadząc tego bloga, przez dwa lata odrzucałam wszystkie propozycje współpracy z firmami, nie do końca jasno tłumacząc powody. Po ponad dwóch latach prowadzenia tego bloga nadszedł czas aby wszystko wyjaśnić. Dlatego też piszę ten post, aby wszystko było jasne i nie było więcej pytań na ten temat.




W roku 2012 rozpoczęłam edukację w klasie IB (interntional baccalaureate), potocznie zwanej klasą z maturą międzynarodową. Oprócz sześciu wybranych przedmiotów na dwóch różnych poziomach rozszerzenia, musiałam zaliczyć przedmiot zwany CAS (creativity, action, service). Zaliczenie tego przedmiotu dawało możliwość podejścia do matury. W ramach action biegałam i ćwiczyłam aerobic, w ramach service byłam wolontariuszką w domu opieki w moim mieście, a w ramach creativity postanowiłam właśnie prowadzić bloga o podróżach.  W ciągu dwóch lat musiałam spędzać nad każdym zajęciem (bieganie, wolontariat i pisanie bloga) 50 godzin, więc przeliczyłam, że pisząc jeden post w tygodniu idealnie wyjdzie czasowo i się wyrobię. Dlatego też przez te dwa lata posty pojawiały się regularnie co tydzień. To nie tak, że pisałam posty z obowiązku czy przymusu, po prostu miałam świadomość, że powinnam to robić regularnie i bardzo się starałam. Świadomość, że prowadzę tego bloga często motywowała mnie do częstszych wyjazdów i zwiedzania miejsc nowych, innych, oryginalnych.


W międzyczasie, prowadząc tego bloga, dostałam kilka propozycji od firm i agencji reklamowych, jednak wszystkie odrzucałam, gdyż CAS zakładał, że wszystko co robię, jest darmowe. Tak więc nie mogłam zarabiać na blogu. Coraz bardziej wciągałam się w pisanie postów, przeglądanie zdjęć, komentowanie i czytanie innych blogerów. Mimo, że nauki stale było coraz więcej, nieraz siedziałam w nocy i czytałam post o jakimś ciekawym miejscu myśląc, że chciałabym tam być a nie siedzieć nad stertą książek.

CAS to również projekt do zrealizowania, na zdjęciu powyżej uczymy się całą klasą tańców żydowskich na krakowskim Kazimierzu. 

Zastanawiałam się także nad kierunkiem moich przyszłych studiów. Fascynowała mnie turystyka, a raczej wyobrażenie o niej. Wyobrażałam sobie siebie na praktykach, rozmawiającą z klientami, doradzającą im jakiś ciekawy kierunek. Potem oczywiście w moich marzeniach miałam pracować w biurze podróży po studiach, zrobić kurs rezydenta lub przewodnika wycieczek i całe życie pracować na wakacjach.

Na ziemię sprowadziły mnie osoby, które opowiedziały trochę o rzeczywistości w biznesie turystycznym, moich wymarzonych praktykach i pracy w biurze podróży. Zniechęciły mnie solidnie do tego kierunku, więc w mojej głowie wykiełkował plan B.


Gdy napisałam na blogu post o mojej maturze, dostałam mnóstwo życzeń powodzenia. Nawet sobie nie zdajecie sprawy, jak bardzo podtrzymywało mnie to na duchu, szczególnie po chemii, gdy się załamałam i byłam przekonana, że ze studiów nici i że czeka mnie rok nic nie robienia w domu i nauki do poprawki.

Niedawno odebrałam wyniki matury. Okazało się, że poszło mi naprawdę dobrze, dużo lepiej niż się spodziewałam! Złożyłam podania na trzy uczelnie, na wszystkie dostałam się z pierwszej listy, a na Uniwersytecie Warszawskim byłam 2 na liście!! Ostatecznie zdecydowałam się na Katowice, gdzie przeprowadzam się pewnie pod koniec września. Studia rozpocznę na Śląskim Uniwersytecie Medycznym na kierunku lekarskim ;)


Obecnie odpoczywam ile się da, gdyż nie wiem co mnie czeka na studiach. Mam mnóstwo obaw, ale jestem też bardzo ciekawa jak to będzie mieszkać kawałek od domu i radzić sobie ze wszystkim na własną rękę. Co do przyszłości blogowej to projekty "młodzi w podróży" i "moje miasto-Tarnów" już są w realizacji, niedługo pojawią się pierwsze posty i będziecie mogli śledzić wszystko na bieżąco.  Bloga nie porzucam, będę go kontynuowała w miarę możliwości.

Zapewne na ten post trafi wiele ludzi, którzy będą szukać informacji o IB. Od razu mówię, że z perspektywy czasu nie żałuję wyboru tego programu. Nie żałuję ani jednej niedospanej nocy, ani jednego odpuszczonego wyjazdu. Program ten jest bardzo specyficzny i ma nie zawsze zrozumiałe dla wszystkich wymagania, ale naprawdę jest do przejścia i daje duże możliwości w przyszłości. W razie jakiś konkretnych pytań o IB proszę o kontakt przez email. Jako ta bardziej doświadczona w kwestii matury międzynarodowej, chętnie odpowiem na wszelakie pytania.

7 komentarzy:

  1. jak chodziłam do swojego LO wieki temu, powstała w nim pierwsza w Polsce klasa IB
    wtedy się nie zdecydowałam, nie wszystkie polskie uczelnie ją honorowały:(
    powodzenia na medycynie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratulacje - fajnie czytać o młodych osóbkach, którym coś się chce - studiować trudny kierunek, a do tego pisać, podróżować i poznawać świat :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Gratulacje, najważniejsze to podążać własną drogą.

    OdpowiedzUsuń
  4. lekarski to wyzwanie dlatego życzę dużo siły i czego tylko sobie zyczysz, fakt turystyka nie wygląda tak jakbysmu chciały, ale podróżować to piekna rzecz, nigdy nie przestanę, ściskam!

    OdpowiedzUsuń
  5. gratuluję wyboru i życzę powodzenia, bo to jednak naprawdę trudny kierunek! ale na pewno Ci się uda! :)))

    OdpowiedzUsuń
  6. O patrz, nawet nie wiedziałam jak działa ten program. Bardzo ciekawe i rozwijające. Gratulacje.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...