wtorek, 8 kwietnia 2014

60. Hiszpania na wakacje!

Ten post to potrzeba chwili. Moja egoistyczna potrzeba podzielenia się radością. Otóż, wczoraj, po wieelu komplikacjach, godzinach spędzonych na wyszukiwarkach i szczegółowych wyliczeniach udało się nam zarezerwować lot do Barcelony! I to w moim przypadku 3 dni po maturze  w Ani przypadku dzień po maturze ;) Rozpiera mnie energia, którą staram się pożytkować na naukę do matury, ale ile można tłumić w sobie radość? Postanowiłam więc napisać posta o wakacjach w Hiszpanii. Oczywiście na kontynencie jeszcze nie byłam, dlatego w te wakacje nadrobię zaległości. Za to zwiedziłam już dwie z siedmiu Wysp Kanaryjskich i to o nich między innymi będzie ten post. 


Nie mam pojęcia jak wygląda Barcelona, ile mają linii metra (bo to, że mają metro Ania wczoraj sprawdziła), ile kosztuje bilet czy jakaś karta na autobusy. Wiem za to, że jest blisko plaża, dużo palm i że będziemy się świetnie bawić ;) I to za półtora miesiąca!


Patrząc na zdjęcia z Teneryfy, wspominam promenadę nad oceanem. W dzień słoneczna, kolorowa, upalna, choć z rześkim powiewem od oceanu. W nocy pełna ludzi, którzy przyszli zjeść kolację, wypić drinka nad oceanem czy pobawić się w klubach. Z pamięci wyrzucam karaluchy na ulicach, ale to norma w tym klimacie. Mam nadzieję, że w Barcelonie karaluchy nie są jednymi z przechodniów?


 Chyba ostateczną kwestią, która przekonała mnie do Barcelony, są palmy. Już powoli traciłam nadzieję, że uda mi się jakąkolwiek zobaczyć przed rozpoczęciem studiów. A tu taka niespodzianka. Uwielbiam nasze decyzje podejmowane pod wpływem impulsu, chwili czy ładnego zdjęcia. Za to mój portfel woli te decyzje, które podejmujemy pod wpływem tanich lotów.


 Wiedzieliście, że kilka godzin jazdy samochodem i znajdujemy się w Andorze w Pirenejach? Mnie oświeciła Ania i to również był mocny argument za. Bo co to jest kilka godzin samochodem? Dla nas? ;)


Jako człowiek (prawie) z gór, od zawsze kocham morze. Ocean też. Dlatego nie mogę się doczekać, aż wyłożę się na chwilę na plaży, zakopię nogi w piasku, a jak będzie mi gorąco, to się schłodzę w morzu.


A w nocy przyjdziemy, siądziemy na plaży i będziemy rozmawiać godzinami zakopując nogi w piasku. Tak jak na Teneryfie. Pamiętam taki wieczór, kiedy siedziałam sobie na leżaczku, który o tej porze już był za darmo, zakopywałam nogi w czarnym piasku i patrzyłam na ciemny ocean.


Znowu usłyszę hiszpański- język, którego nigdy nie planowałam się uczyć. Co nie znaczy, że mi się nie podoba, bo brzmi całkiem nieźle.


Uwielbiam te emocje związane z szukaniem hostów na couchsurfingu, mieszkania na airbnb i planowania całego przedsięwzięcia. W końcu 13 dni w Barcelonie wymaga dobrego zorganizowania czasu i rozplanowania zwiedzania tak, aby się nie nudzić. Co więcej, wszystkie te przygotowania rozpoczną się dopiero po maturze, czyli trzy dni przed wylotem.


Na Teneryfie udało nam się wybyć na piaszczystą, białą plażę. Było pięknie. Pamiętam, że nie mogłam stać na piasku, bo tak bardzo parzył.


Co odważniejsi skakali ze skały do wody. Ja za bardzo boję się ryb, żeby sobie skoczyć na taką głębokość.

Co innego z pontonem. Leżąc, opalałam się, było chłodno i promienie słońca grzały w twarz. Tym razem ponton nie leci ze mną. Maska do nurkowania też nie. Bagaż podręczny ryanair'a na 13 dni to nowe wyzwanie. Najwyżej kupię bluzę z kieszeniami i upcham tam wszystko, co się nie zmieści to dwóch toreb, które teraz są dozwolone w ryanair.


Mam nadzieję, że wrócę opalona tak, jak na zdjęciu powyżej. Chociaż moja wybladnięta już skóra porządnego słońca od Fuerteventury rok temu nie widziała.


Z Teneryfy swoje wspomnienia przenoszę na Fuerteventurę. Kurcze, to już rok prawie. W tym roku, w dniu kiedy rok temu wylatywałam na Fuerteventurę, mój stres osiągnie apogeum. 6 maja zaczynam maturowy maraton. Najpierw angielski, potem psychologia, kolejny polski i biologia, matematyka, a na zakończenie chemia. Pocieszam się, że apogeum apogeum stresu będzie w momencie otrzymywania wyników matury. Najgorsze i tak przede mną, dobrze żyć nadzieją na porządne wakacje w Barcelonie.


Fuerta, choć tak samo Kanaryjska jak Teneryfa, zupełnie się od niej różni. Zamiast czarnego piasku jest biały, zamiast głośnych ulic w sezonie były ciche uliczki w maju. Zamiast kilometrowych spacerów, było wieczorne bieganie uliczkami i podziwianie wybrzeża Lanzarote na wprost.


Na szczęście palmy były i tu i tu. I w Barcelonie też będą !


Wycieczki w góry pewnie też będą. Dla mnie nie jest to jakiś specjalny powód do radości, ale Ania już się cieszy, że mnie wyciągnie w góry. Zostaje mi mieć nadzieję, że nie połamię nóg ani że mnie Ania nie zgubi po drodze.


Naczytałam się od wczoraj o kradzieżach w Barcelonie. Dotąd nigdy jakoś specjalnie na to nie zwracałam uwagi. Zawsze jakieś podstawowe środki ostrożności i tyle. Teraz będę ostrożniejsza, więc mam nadzieję się przed wszelakim złem tego świata uchronić.


I stópki znów będą na piasku zmywane spienionymi falami. Strasznie się cieszę i mam nadzieję, że wypali wszystko, o czym do tej pory mówiłyśmy. Mój portfel krzyczy, że ma nadzieję, że nie będzie to kosztowało aż tyle, że będzie musiał zaciągać pożyczę. Spokojnie portfelu, przedmiotom pożyczek nie udzielają. Maturzystom też nie ;)

I niezmiernie ciekawa jestem lądowania w Barcelonie. Czy będzie ciepło, pięknie i słonecznie i zobaczymy samolot odbity na wodzie jak wylatując z Fuerty? A może będzie widać tak pięknie wszystko jak w Budapeszcie? Jak jest w Barcelonie?  

13 komentarzy:

  1. Barcelona to moja miłość... Myślę, że takich widoków jak na Kanarach miec nie będziesz, ale na ilość przepięknej architektury narzekać nie możesz (bowiem Gaudi, to mistrz nad mistrzami - na każdym kroku spotkasz jego prace i ślady) :) Co do plaży to też jest, więc super! Aha! No i obowiązkowo La Rambla, La Boqueria, wzgórze Montjuic, stadion Barcy (o ile lubisz piłkę nożną;) choć niestety sama nie dotarłam do Montserrat. Ale wiem, że jeszcze kiedyś mi się uda :)
    Życzę udanego wyjazdu i niezapomnianych chwil w Barcelonie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak ja Ci zazdroszczę... Sama poluję na jakieś ciekawe loty do Barcelony, ale niestety ceny nie powalają, jeśli patrzeć na terminy, które mnie szczególnie interesują.

    OdpowiedzUsuń
  3. Gratuluję zakupu. Mnie również udało się kupić lot do Barcelony za 350 zł w dwie strony naszym polskim LOT-em. Jestem z tego bardzo zadowolony, bo uwielbiam Hiszpanię.

    OdpowiedzUsuń
  4. Narobiłaś mi ochoty na takie wakacje w Hiszpanii! Powodzenia

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam zdjęcie z tajemniczymi stopami odbitymi na piasku. Może zdradzisz czyje to stupesie? :)
    PS. Nie za dobrze Ci na tym pontonie? Hihi :)

    OdpowiedzUsuń
  6. No dobra, przyznaje - zakochałam się w Barcelonie! Co zresztą widać po ilości postów z tego miasta na moim blogu. Ogólnie cała Katalonia jest urzekająca. Troszkę Ci zazdroszczę... Tak pozytywnie oczywiście :-)

    PS. U mnie w tym roku żądzą Włochy

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja chce się wybrać do Hiszpanii !!! Konkretnie do Barcelony no i w reszcie się tam wybiorę. Musze :)

    OdpowiedzUsuń
  8. no to cudnie, ja też na wakacje polecam Hiszpanię, aczkolwiek muszę jeszcze pojechać tam, gdzie nie byłam, zazdroszczę tych wysp:)

    OdpowiedzUsuń
  9. to powiem, że ja żadnych karaluchów na Teneryfie nie widziałam, za to stada jaszczurek, pewnie nimi się skutecznie żywiące:)
    Barcelona jest przepiękna, na pewno będziecie się świetnie bawić!
    ps. Bardzo fajny blog, jestem ciekawa następnych wpisów

    OdpowiedzUsuń
  10. po co Ci metro i karty na autobusy ? znasz moje zdanie : ROWER ! ;D
    koniecznie spróbuj "sex one the beach" , jakosc i cena przebila nawet moją krakowska miejscowke , no i Gaudi everywhere ;D

    OdpowiedzUsuń
  11. i nie zapomnij o imprezie na plazy ;D

    OdpowiedzUsuń
  12. Oj zazdroszczę, zazdroszczę. Palm, upałów, wody po sam horyzont zachęcającej do kąpieli :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Mega! Oddam wszystko, żeby teraz się tam znaleźć :) Przepiękne zdjęcia, ciekawy opis - zazdroszczę! Zapraszam do siebie na bloga :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...