niedziela, 23 marca 2014

Paryż od strony finansowej, czyli ile kosztuje 10 dniowy pobyt w Paryżu?

Odkąd opublikowałam posty z informacjami praktycznymi z Paryża <tu> i <tu>, dostaję często pytania o koszty całego wyjazdu. Z racji, że jest to dosyć obszerny temat, postanowiłam o tym napisać osobnego posta.
Generalnie, Paryż uchodzi za jedną z droższych stolic europejskich. Ceny hoteli w pierwszej strefie są bardzo wysokie, transport tani nie jest, jedzenie również, nie wspominając o kosztach dojazdu do samej Francji. 


Bilety do Paryża z Wrocławia tanią linią lotniczą Ryanair jedynie z bagażem podręcznym kupiłyśmy za 260 zł w dwie strony na osobę. Jest to cena bardzo przeciętna. Kilka dni po kupieniu naszych biletów na stronie przewoźnika pojawiały się ceny na tą samą datę już od 77 zł w dwie strony! Dzisiaj można także znaleźć takie ceny przy dobrych promocjach. Biorąc jednak pod uwagę, że leciałyśmy w połowie lipca, 260 zł jak na wakacje jest ceną do przeżycia. Oczywiście nie kupowałyśmy dodatkowego bagażu, a o tajemnicy zapakowania się w bagaż podręczny na 10 dni w stolicy mody napiszę kiedyś osobny post. Póki co, w postach organizacyjnych też o tym wspominałam.


Po dotarciu na lotnisko Beauvais pod Paryżem (jakkolwiek by to nie było daleko), musiałyśmy skorzystać z autobusu, który dowiezie nas do samego miasta. Koszt biletu to 16 euro w jedną stronę, więc wyszło nas to w sumie 32 euro w dwie strony. Kombinowałyśmy również nad wersją bardziej ekonomiczną typu autostop lub dobrze funkcjonujący we Francji carpooling, jednak ostatecznie najbezpieczniej i najpewniej było pojechać po prostu tym autobusem.

 

Kolejnym sporym wydatkiem jest zakwaterowanie. Tutaj przeważyły godziny spędzone w Internecie w poszukiwaniu idealnej, nie drogiej oferty dosyć blisko centrum. Hotele, hostele i pokoje gościnne powalały ceną do momentu, kiedy trafiłyśmy na stronę airbnb, gdzie udało nam się wynająć mieszkanie w 11 dzielnicy (blisko cmentarza Pere Lachaise), która uchodzi za względnie tanią. Wynajęcie jednopokojowego, w pełni wyposażonego mieszkania z łazienką i kuchnią na tydzień kosztowało nas w sumie 211  euro, co dało w przeliczeniu na ówczesny kurs euro 960 zł.  Wychodzi to niecałe 70 zł za noc na osobę, co przy paryskich standardach i warunkach, które miałyśmy, daje rewelacyjną cenę.


Pozostałe 3 noclegi znalazłyśmy przez couchsurfing. Było to moje pierwsze doświadczenie z nocowaniem przez tą stronę i zdecydowanie było bardzo miło i sympatycznie. Requesta wysłałyśmy jeszcze w Polsce, więc gdy byłyśmy w Paryżu miałyśmy kilka propozycji od potencjalnych hostów i wybrałyśmy Leonarda, który nam najbardziej odpowiadał. O samym pobycie u niego możecie poczytać w postach organizacyjnych (linki na samym początku tego posta).


Kolejny koszt, który poniosłyśmy, to ubezpieczenie. Bez niego nie ruszam się za granicę, gdyż w razie czego nie chciałabym obciążać moich rodziców kosztami leczenia za granicą, transportu itd. Za ubezpieczenie na 10 dni zapłaciłyśmy 27 zł od osoby z racji statusu ucznia. Kwota ubezpieczenia była dosyć wysoka, nie był to najniższy, najtańszy pakiet. Na szczęście o skuteczności firmy ubezpieczeniowej nie miałyśmy okazji się przekonać.


W naszych wydatkach dosyć znaczące kwoty to te, wydane na transport w mieście. Z racji, że na początku nie wiedziałyśmy, że da się na gapę, kasowałyśmy każda osobny bilet na każdy przejazd. W sumie przez 10 dni zużyłyśmy 3 10-biletowe karnety, co daje 13,3 euro x 3 czyli 39,9 euro. Pod koniec kasowałyśmy 1 lub 2 bilety dziennie i jeździłyśmy tak cały dzień wiedząc, że kontrolerzy są bardzo widoczni i nie bardzo szkodliwi.


Byłyśmy również kolejką RER w Disneylandzie i w Wersalu. Koszt dojazdu do i z Disneylandu to 14,60 euro, natomiast wycieczka do Wersalu w dwie strony kosztowała nas 6,70 euro na osobę.


Jeżeli chodzi o zwiedzanie, to Paryż jest rajem dla młodych turystów. Wszyscy obywatele UE do 25 roku życia mają do większości atrakcji wstęp za darmo za okazaniem dokumentu tożsamości. Takim sposobem zwiedziłyśmy za darmo cały Luwr, Wersal, Centre Pompidou, Notre Dame włącznie z wieżą, Sainte Chapelle, Musee d'Orsay, cmentarz Pere Lachaise oraz Panteon. Do darmowych atrakcji zaliczyłyśmy również większość Montmartre, kościół de la Madelaine, Muzeum Perfum czy wszystkie parki i ogrody.


Jedynym miejscem gdzie musiałyśmy zapłacić były katakumby. Cena dla uczniów z UE to tylko 4 euro, więc nie był to duży koszt.


Z racji, że nie miałyśmy zbyt dużo pieniędzy do wydania (bo wiadomo, co się nie wyda w Paryżu, zostanie na kolejną podróż), nie stołowałyśmy się w restauracjach ani kawiarniach. Na śniadanie kupowałyśmy na targu świeże bagietki, pomidory, winogrona, najpyszniejsze na świecie sery. Obiad konsumowałyśmy zazwyczaj w mieście i były to albo resztki porannej bagietki, albo jakieś ciekawe słodycze czy znowu owoce. Kilka razy jadłyśmy naleśniki, przepyszne ciabaty spod Notre Dame czy kebab kupiony wieczorem niedaleko mieszkania. Miałyśmy również zupki z Polski, kisiele i budynie, jednak większość czerwonych barszczyków i rosołków zostawiłyśmy zachwyconemu Leonardowi ;)


Wydałyśmy również trochę na pamiątki dla bliskich i dla siebie. Dla mnie nie był to pierwszy raz w Paryżu, więc kupiłam znacznie mniej pamiątek niż Ania, która była tam pierwszy raz. Ja natomiast wieczorami skupowałam w ilościach hurtowych małe wieże eiffel'a sprawdzając, ile maksymalnie jestem w stanie wynegocjować. Rekord to 6 małych wieży za 1 euro z początkowej ceny 1 wieża za 1.5 euro. Małe breloczki z kolorowymi wieżami wiszą do dzisiaj na mojej tablicy korkowej, bo tyle ich przywiozłam ;)


Nie żałowałyśmy sobie pieniędzy na drobne przyjemności i małe luksusy. Dlatego przechodząc koło cukierni, nie odpuściłyśmy sobie przepysznych ciastek. Również kilka razy wracałyśmy do Laduree po ich słynne, ale potwornie drogie makaroniki.


Na pożyczenie powyższego auta się nie skusiłyśmy. Może dlatego, że żadna z nas nie miała wtedy jeszcze prawa jazdy. Może też dlatego, że 89 euro potrafiłybyśmy wydać dużo lepiej, niż spędzając godzinę w luksusowym Lamborghini. 
  

Najfajniejsze w Paryżu jest to, że najlepsze wspomnienia i tak są za darmo. Kolacja zjedzona z przyjaciółmi Leonarda pod Luwrem, późny wieczór nad Sekwaną, leżenie na trawie w ogrodach luksemburskich, śpiewanie piosenek w kolejce do wejścia do Wersalu, ciastka zjedzone w Luwrze, makaroniki konsumowane w bramie kryjąc się przed deszczem...


Jednym z bardziej niekoniecznych wydatków był wyjazd do Disneylandu. Jak wiadomo, bilety do tanich nie należą (powyżej 60 euro), moim zdaniem jednak warto się tam wybrać. My bilety kupiłyśmy jeszcze w Polsce przez internet, przez jakąś polską stronę, płacąc 263 zł za bilet na dwa parki w promocji z okazji 20-lecia parku.


Na szczęście będąc w Paryżu spisywałyśmy większość naszych wydatków, dlatego mogę dosyć dokładnie odtworzyć na co ile wydałyśmy. Mogę również zrobić listę cen kilku produktów:
*bagietka 1.00-1.5 euro
*makaronik Laduree 1.85 euro za najmniejszy
*naleśnik 3.00-4.50 euro
*pain au chocolat 1.00-2.5 euro
*woda mineralna 0.3-3.8 euro
*ciabata 4.00-5.00 euro


 W sumie w ciągu 10 dni spędzonych w Paryżu wydałam:
-480 zł na mieszkanie
-260 zł na przeloty
-27 zł na ubezpieczenie
-135 zł na przejazd z i na lotnisko
-84 zł na transport po Paryżu
-88 zł na przejazdy z i do Disneylandu oraz z i do Wersalu
-17 zł na zwiedzanie katakumb
-300 zł na zakup jedzenia
-30 zł na pamiątki
-263 zł na Disneyland

Co w sumie daje 1684 zł przy kursie 1 euro=4.20 zł, natomiast bez Disneylandu wyszło 1421 zł na jedną osobę.


Czy wydałyśmy dużo, czy mało, to dosyć względne. Będą tacy, co widząc nasze wydatki uznają, że szastałyśmy kasą na prawo i lewo, inni stwierdzą, że biedowałyśmy jak myszy kościelne. Ja jednak wiem, że widziałam wszystko to, co chciałam zobaczyć, spędziłam wspaniały czas, poznałam cudownych ludzi, przywiozłam wspaniałe wspomnienia, nie byłam od nikogo zależna jeżeli chodzi o mieszkanie (bo z Anią zawsze jakoś się idzie dogadać), same organizowałyśmy swój czas w taki sposób, aby wypocząć, ale też wykorzystać do maksimum czas w Paryżu. 

15 komentarzy:

  1. Super post! Bardzo przydatne informacje! Jak widac mozna fajnie sie bawic na naprwde nie wielkie pieniadze :)
    I dzieki za info o airbnb. Nigdy wczesniej nie slyszalam, a wlasnie szukamy jakiegos klimatycznego miejsca we Francji...

    OdpowiedzUsuń
  2. Przydatna informacja. W sumie jak na 10 dniowy pobyt to nie wydałaś bardzo dużo. Jednak sporo w kosztach odgrywa nocleg. Gdybyś przez cały czas nocowała w hotelu to ilość wydanych pieniędzy byłaby na pewno większa. Jestem ciekaw jak to jest z couchsurfingiem. Ale trudno jest mi się przełamać. Może czas to zmienić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z couchsurfingiem jest fajnie! Ale nie dla każdego jest ta opcja. Trzeba jednak mieć na uwadze, że zawsze jest się gościem i wiele rzeczy nie wypada-wracać zbyt późno, słuchać głośno muzyki, spać zbyt długo itd... Do tego wiele rzeczy wypada- odwdzięczyć się śniadaniem, czy kupić mały upominek, dużo spędzać czasu z hostem itd. O ile na 10 dni 3 dni spędzone z Leonardem były super, to na cały wyjazd mieszkanie na couchsurfingu mogłoby stać się uciążliwe i męczące dla obu stron. No i wiadomo- nie zawsze udaje się trafić na takich super hostów jak Leonard! ;)

      Usuń
    2. No właśnie. Jeżeli miałbym rozważyć couchsufring to też tylko na kilka dnia a nie na cały pobyt, bo to naprawdę mogłoby być uciążliwe.

      Usuń
  3. Całkiem niedroga wycieczka jak na Francję :) Fajnie wiedzieć takie rzeczy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Szkoda, że ja już nie mam zniżki, ale i tak kwota jest do przeżycia.

    OdpowiedzUsuń
  5. Byłabym skłonna pojechać za taką kwotę do Paryża.

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo cenne :) lecę w sierpniu i na pewno skorzystam, dziękuję !

    OdpowiedzUsuń
  7. Może to i głupie pytanie ale jakim językiem się posługiwałyście do porozumienia się?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Głównie angielskim, chociaż znam też trochę francuski, więc w sytuacjach ekstremalnych, gdy nikt nie ogarniał nic po angielsku próbowałam właśnie po francusku. W praktyce głównie był to język francusko-angielski, gdyż taki Francuzom wychodzi najlepiej ;D

      Usuń
  8. jak wcześnie przed odlotem rezerwowałaś bilety?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dwa miesiące przed wylotem tj. w maju

      Usuń
  9. Tak naprawdę zaoszczędziłaś na najdroższym: hotele i jedzenie w restauracjach. Ja planuję 7-dniowy wyjazd do Paryża. Wyliczyłam normalny koszt bez oszczędności, hotel bez większych luksusów, byle się wyspać, śniadanie i kolacje na własną rękę, obiady w restauracji. Koszt około 4000 zł na osobę za 7 dni z przelotami (lotnisko Charles de Gaulle). Nie wliczałam zakupów, pamiątek itp. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Tam naprawdę można jeździć na gamę?

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo fajny post, paryż niestety do tanich nie należy i trzeba się przygotować na spore wydatki będąc tam

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...