niedziela, 26 stycznia 2014

52. Rozrywka w parku rozrywki, czyli Walt Disney Studio!

O parku Disneyland pisałam już na blogu dosyć dawno temu. Był to post po moim pierwszym pobycie w Paryżu. Wtedy wszystko było takie nie do końca składne i ładne, gdyż nie miałam jeszcze pojęcia jak po Disneylandzie należy się poruszać, gdzie kupić bilety itd. Ale o tym już pisałam tutaj: Disneyland, czyli cały dzień zabawy na całego!  Po moim drugim pobycie w Disneylandzie jestem w stanie napisać wiele więcej i mam nadzieję, że wiele ciekawiej. Tym razem  pojechałam tam już w pełni świadoma gdzie należy iść, jak unikać kolejek, gdzie kupić bilety, jak się tam dostać. 



Bilety do Paryża kupiłyśmy dwa miesiące przed wylotem, więc miałyśmy dużo czasu, aby przemyśleć co chcemy zwiedzić, ile będzie to kosztowało i jak wszystko ogarnąć. Nie do końca byłyśmy przekonane do Disneylandu, szczególnie ja. Ania na szczęście nigdy wcześniej tam nie była i w końcu zdecydowanie powiedziała, że nie ma opcji, aby się tam nie pojawić, spędzając 10 dni w Paryżu. To mnie ostatecznie przekonało. Pierwszy i, moim zdaniem, główny problem to cena biletu. W naszym przypadku było to ponad 260 zł od osoby za jeden dzień! Wydaje się to być ogromną kwotą za jednodniowy wypad za miasto. Doliczając do tego koszty dojazdu do oddalonego o 30 km od Paryża parku, plus jedzenie, wychodzi kwota ponad 300 zł. Kwota ta boli jeszcze bardziej, gdy trzeba wydać ją na miejscu w miejscowej walucie. Tak więc i ten problem został rozwiązany. Za pomocą jednej ze stron sprzedających bilety do parków rozrywki, kupiłyśmy bilety już w Polsce, za złotówki. Kierowałyśmy się dobrymi opiniami o sklepie i wcale się nie zawiodłyśmy. Dostałyśmy w emailu wersje biletów do wydrukowania i bez problemu wszystko przeszło. 




Wybrałyśmy odpowiedni dzień i o 9 rano udałyśmy się do stacji Nation, aby zakupić bilety na RER. Przy ich kupowaniu należy pamiętać, aby kupić bilety do stacji Marne-la-Vallee. Jest to chyba najlepsza opcja dojazdu, gdyż, ostatnim razem kolejka samochodów była tak duża, że straciliśmy cenną godzinę, aby go odstawić na parking. Przed odjazdem kupiłyśmy pyszne bagietki i croissanty, więc mogłyśmy zjeść je w pociągu i nie marnować cennego czasu. Przed 10 (czyli godziną otwarcia parków) byłyśmy już na miejscu i, ku naszemu zdziwieniu, zostałyśmy wpuszczone do środka. Jako pierwszy zdecydowałyśmy się odwiedzić Walt Disney Studios Park. Jakoś tak bardziej mi podszedł w czasie pierwszej wizyty. Szczególnie marzyłam o szalonej windzie w The Hollywood Tower Hotel


Udałyśmy się więc do tej atrakcji. Nastawiałam Anię na godziny spędzone w kolejkach, jednak okazało się, że stałyśmy zaledwie kilka minut, gdyż dopiero co otworzyli tą atrakcję, a ludzie jeszcze się nie zeszli. Wiedziałam dokładnie co się będzie działo, tym bardziej nie mogłam się doczekać. Ani powiedziałam jedynie, że będzie super i wcale nie słuchałam jej dalszych protestów ;) Po kilku minutach, wyszłyśmy z szalonej windy z mega wielkimi uśmiechami na twarzach! Tak, ta winda to chyba jedna z najlepszych atrakcji w całym Disneylandzie!  

Potem udałyśmy się do Rock'n'roller coaster avec Aerosmith. Pamiętam, że też mi się przeogromnie tam podobało i byłam pewna, że będziemy się tam świetnie bawiły. Kolejka była trochę dłuższa, ale nie czekałyśmy więcej niż kilka minut. Po przejażdżce byłyśmy oczywiście nadal zachwycone, adrenalina krążyła sobie w naszych żyłach i miałyśmy ochotę na jeszcze więcej.  Ale to był moment, kiedy ludzie zaczęli powoli robić kolejki do atrakcji, więc postanowiłyśmy pozbierać fast-pass'y. Pisałam już o nich poprzednio, więc teraz tylko w skrócie powiem, że dzięki nim byłyśmy w stanie skorzystać ze wszystkich atrakcji, które nas interesowały w obu parkach. Gdzieniegdzie zdążyłyśmy skorzystać z danej atrakcji dwa razy!  Te małe bileciki drukowane po okazaniu biletu wstępu automatycznie generują godzinę, kiedy możesz skorzystać z danej atrakcji. Dostępne są do kilku najbardziej obleganych urządzeń, dlatego warto pozbierać je wcześnie. 



Po zebraniu fastpass'ów okazało się, że mamy sporo czasu do zamówionej godziny, więc przeszłyśmy się po parkach szukając innych ciekawych atrakcji. Odwiedziłyśmy ogromnego Buzza z Toy Story oraz Samochody z bajki Auta.  






Pod wieczór dowiedziałyśmy się, że zaczyna się parada, więc udałyśmy się do centralnej części parku, aby zobaczyć ten barwny pochód postaci z bajek. Moim zdaniem świetne widowisko, bardzo ciekawie zorganizowane i przygotowane. Ja kojarzyłam wszystkie postaci z bajek, jednak podejrzewam, że dzieciaki nie bardzo mają pojęcie o nich. Przekonałam się o tym, gdy pracowałam jako animatorka. Na ścianach pokoju zabaw były namalowane postaci z różnych bajek: Myszka Miki, Tom i Jerry. W pewnym momencie dziecko zaczęło krzyczeć : Tato! Tato! Patrz! CHOMIK!! Ja oczywiście zastanawiam się o co chodzi. Na szczęście rodzice mnie oświecili, że ich dziecko nie ogląda takich bajek. O zgrozo, to ja się pytal: CO ON OGLĄDA?? No dobra, odpowiedź powaliła mnie z pozycji pionowej. Wtedy uświadomiłam sobie, że chyba powoli się starzeje. Nie mniej jednak dziękuję, że miałam okazję mieć normalne dzieciństwo, z normalnymi bajkami i że miałam okazję być dzieckiem, które mogło się bawić a nie od najmłodszych lat wbijać do głowy słówka z angielskiego czy chińskiego...  








Po paradzie udałyśmy się na chwilę na RC Racer. Coś typu statek piratów, tylko znacznie większe i robiące dużo "głębszy" obrót. Fajna atrakcja, jednak ubolewam, że odczuwa się tylko trzy przejażdżki na wysokościach.  



Potem znalazłyśmy atrakcję, która była inspirowana filmem "Gdzie jest Nemo?". Nie miałyśmy pojęcia, czego możemy się spodziewać. Kolejka była ogromna, a my nie bardzo miałyśmy lepszy pomysł, więc się ustawiłyśmy. W międzyczasie Ania dowiedziała się, że można napełnić w parku butelki pitną wodą, więc poszła to zrobić. Spotkała po drodze Goofy'ego więc sobie zrobiła z nim zdjęcie. Ja niestety takiego nie mam ;(    




Przed zamknięciem parku udało się nam jeszcze dostać do atrakcji Crush's Coaster. Totalnie nie spodziewałyśmy się, że tak bardzo się nam spodoba. Jest to coś między roller coasterem  a przejażdżką. W każdym razie pięknie zrobione zostały dekoracje w środku. Tam naprawdę można poczuć się jak w bajce!




Park ten jest zamykany dosyć wcześnie, dlatego można jeszcze później udać się do drugiego parku na kolejną paradę i pokazy. O Disneyland Parku napiszę w którymś z kolejnych postów. Planuję również zrobić porównanie obu parków razem z cenami, atrakcjami  i godzinami otwarcia. Mam nadzieję, że choć na chwilę poczuliście się dzięki temu postowi jak w bajce ;)

6 komentarzy:

  1. Świetny park :)
    Ale prawdą jest, że teraz dzieci znają zupełnie inne bajki niż my, starsi ;)
    Na co dzień z nimi przebywam i prawie codziennie poznaję coraz to nowe postaci, bajki - i jest tego strasznie dużo!

    OdpowiedzUsuń
  2. Byłam tu, ale nie w tej części, tylko w drugiej tej z kolejkami. Dla mnie miejsce przereklamowane i z mnóstwem kolejek itd, fajnie było zobaczyć, przejechać się kolejką, ale jakbym miała tam jechać drugi raz z wyboru to zmieniłabym miejsce;]
    chociaż w sumie moglabym pojechać, bo tej części tutaj jeszcze nie widziałam:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Z tych zdjęć wynika że tam jest przepięknie. Marzę żeby tam się wybrać. Chociaż mam już ponad 30 lat to dalej uważam że powinienem to zrobić.

    OdpowiedzUsuń
  4. Marzenia z dzieciństwa stają się rzeczywistością :) Przynajmniej te, które były naszymi.. ciekawe jak to wszystko potoczy się w przyszłości. Nigdy nie byłam w żadnym Disneylandzie, ale widzę, że trzeba to nadrobić.. wrócić do bajki.

    OdpowiedzUsuń
  5. Moja koleżanka miała tam jechać w ostatnie wakacje, ale biuro podróży odwołało wyjazd... Chyba nie będę jej jeszcze bardziej dobijać i nie powiem jej, jak tam fajnie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wizyta w Walt Disney Studio to chyba marzenie każdego... i to nie tylko dziecka. Mi osobiście też marzy się taka podróż do beztroskich lat dzieciństwa.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...