poniedziałek, 20 stycznia 2014

51. Spacer po jesiennym Budapeszcie, czyli budapeszteńska złota jesień

Budapeszt w wersji letniej jest widoczny na blogach bardzo często. Jego zimową wersję z Internetu też już znamy, choćby nawet ze słynnymi jarmarkami świątecznymi. A dzisiaj chciałabym Wam pokazać stolicę Węgier w barwach jesiennych. Mam nadzieję, że takiego Budapesztu jeszcze nie mieliście okazji widzieć.   


W Budapeszcie byłyśmy przez cztery ostatnie dni października. Pozwoliło to nam odkryć, że węgierska jesień nie różni się znacznie od złotej polskiej. Jest tak samo kolorowo, różnobarwnie, a z racji, że Halloween miał być niebawem, w sklepach zagościły ciekawe ozdoby. 



Mówi się, że latem jest najpiękniej. A moim zdaniem to niekoniecznie prawda. Znalazłam mnóstwo plusów podróżowania i zwiedzania jesienią. Po pierwsze, mnóstwo zdjęć, które tutaj widzicie, nie miałoby racji bytu, gdyż zielone liście na drzewach przysłaniałyby większość widoku. Po drugie, szybko robiło się ciemno, przez co mogłyśmy spędzać sporo czasu spacerując i podziwiając nocne widoki Budapesztu, o których pisałam nie tak dawno. A jest co podziwiać! Po trzecie, nie było prawie w ogóle turystów. Gdzieniegdzie czułyśmy się aż dziwnie...


Ciężko jest mi teraz wyobrazić sobie niektóre budynki i miejsca w lecie. Będę musiała chyba to zobaczyć po raz kolejny na własne oczy, tylko w innej odsłonie. Jesienny Budapeszt oczarował mnie do tego stopnia, że zdecydowanie będę teraz każdemu polecać jesienne wypady.


 Gdzie byśmy nie zajrzały, wszędzie było jesiennie i przytulnie. Mimo, że polska złota jesień nie robi na mnie większego wrażenia i jest dla mnie łącznikiem między ukochanym, wakacyjnym latem a ukochaną, śnieżną zimą, w Budapeszcie zmieniłam trochę pogląd na ten temat.



Dodam jeszcze, że trafiła nam się cudowna pogoda. W dzień było bardzo ciepło i słonecznie, wieczory też nie były zimne. Deszcz złapał nas raz, gdy byłyśmy kilkadziesiąt metrów od domu.


 Do tego jesienne widoki z okna samolotu również zrobiły na nas ogromne wrażenie, czy wyspa Małgorzaty pełna pomarańczowo-brązowo-złotych liści...


Jesień pozwoliła nam uniknąć problemu z nadbagażem. W zimie trzeba jakoś wpakować kilka cieplejszych rzeczy, kurtkę zimową i buty. My zapakowałyśmy się w bagaże podręczne dzięki temu, że miałyśmy zamiast grubych traperów lekkie adidasy, czy zamiast kurtek zimowych zwykłe jesienne przejściówki. Nie mówiąc już, że wystarczyło nam kilka cieńszych niż grubszych bluzek czy koszulek.


Tyle, co w Budapeszcie, to spacerowałam ostatnio w Paryżu. Przez to zaglądnęłam w większość ciekawych miejsc i odkryłam jesień w bardzo wielu odsłonach. Od tej komercyjnej, przez złotą, aż po tajemniczą i mroczną.


Bajkowym miejscem dla mnie jest park miejski, zwany laskiem miejskim. Na tym ogromnym terenie znajduje się park, sztuczne jezioro, zoo, czy ciekawe wesołe miasteczko. Znajduje się on zaraz za placem bohaterów i jest miejscem, do któego zdecydowanie warto się udać. My spędziłyśmy tam ponad pół dnia i dalej nam było mało.


Dużo czasu spędziłyśmy w mniej uczęszczanych częściach parku. To właśnie tam było mnóstwo liści, w których mogłyśmy się bawić jak za dawnych czasów. Już prawie zapomniałam, jak fajnie jest przechadzać się ulicami pełnymi opadniętych liści i przekopywać je przed sobą. Może niepotrzebnie uważam polską jesień za czas wegetacji przy książkach z dobrą herbatą? Może to właśnie na jesień warto wyjść do parku?


W pewnym momencie zauważyłyśmy, że przed nami zrobiła się lekka mgiełka. Wyglądała bardzo tajemniczo. Do tego była niesamowicie fotogeniczna ;)


Potem, idąc cały czas przed siebie, dotarłyśmy do sztucznego jeziora. Naokoło mnóstwo było zakochanych par i starszych ludzi. Takie spokojne przedpołudnie w budapeszteńskim parku miejskim.


Fajna sprawa z tym sztucznym jeziorkiem w centrum miasta. W lecie jest świetnym miejscem do pływania łódką, w zimie podobno można tam jeździć na łyżwach. Dla mnie kolejny powód, żeby wybrać się do Budapesztu w zimie, gdyż przeogromnie uwielbiam łyżwy.


Mieszkałyśmy w samym centrum Budapesztu, zaraz przy Oktogonie. Dlatego też codziennie miałyśmy możliwość przechadzać się koło witryn luksusowych sklepów. Oczywiście nie było sensu wchodzić nawet do środka, ale miło popatrzeć na ładne dekoracje. W dzień naszego wyjazdu było Halloween, dlatego też witryny sklepowe przybrały wyjątkowo dyniowate i pajęczynowe oblicze.  




Co myślicie o takim Budapeszcie? Moim zdaniem jest zachwycający o każdej porze dnia i nocy.

10 komentarzy:

  1. Taka złota jesień w ogóle jest piękna, a w Budapeszcie wygląda prześlicznie. Mam nadzieję, że uda mi się zwiedzić na wiosnę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. jesień w miastach o bogatej historii wygląda pięknie:)

    OdpowiedzUsuń
  3. piękne kolory! a miałam być tam na Sylwestra, chociaż pewnie nie byłoby tego klimatu co na zdjęciach, więc może wybiorę się jesienią:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam Budapeszt :) Trafilas na super pogode :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękna pogoda! Uważam, że miasta są własnie atrakcyjne jesienia - nie tylko wiosna czy latem :)
    Ciepłe, barwne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  6. piękne kolory :) osobiscie jesien lubie tylko z taką pogodą, jak jest zimno, wietrznie i deszczowo to tylko zaszyc sie w domu i czytac :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jesienią każde miejsce wygląda wyjątkowo. Ale trzeba trafić na przyjemną, słoneczną pogodę, bo kiedy pada to już nie to samo.

    OdpowiedzUsuń
  8. Tak jest, pogoda choć ta jest zawsze, ale słońce na jesień jest bardzo ważne.

    OdpowiedzUsuń
  9. Jesień jest idealna na zwiedzanie, a do tego wyjątkowo pięknie prezentuje się na fotografiach :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Budapeszt jest kolejnym miastem do odwiedzenia na naszej :)
    Pozdrawiam, A.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...