wtorek, 31 grudnia 2013

Podróżnicze podsumowanie roku 2013.

Koniec roku to czas podsumowań i refleksji nad uciekającym czasem i mijającym życiem. Dla mnie to dobra okazja, aby po raz kolejny powspominać najlepsze momenty z roku, który właśnie się kończy (a to właśnie w podróży spędzam najlepsze chwile zazwyczaj). W tym roku w wspominaniu pomagają mi zdjęcia. Ale nie te w komputerze, w ilości niezliczonej z każdej wyprawy. Postanowiłam zainwestować i wywołać najpiękniejsze zdjęcia z moich dotychczasowych podróży. Niestety, nie ze wszystkich podróży i wyjazdów mam zdjęcia, ale tych, których mam jest kilkanaście tysięcy. Początkowo postanowiłam wybrać po 2-3 z każdego wyjazdu, co miało dać w sumie około 100 zdjęć. Liczba się bardzo rozciągnęła i ostatecznie wywołałam 255 zdjęć.


Od strony czysto podróżniczej, ten rok był zdecydowanie nie tak ciekawy, jak się spodziewałam, że będzie. Aczkolwiek było wiele aspektów, o których nawet nie marzyłam, a się zdarzyły. Wakacje, które minęły, były moimi najkrótszymi wakacjami w życiu. Kolejne będą najdłuższymi. Kolejny rok będzie dla mnie dosyć przełomowy- mam zamiar napisać maturę i dostać się na studia. Jakie? Pewnie dowiecie się dopiero, jak się dostanę, bo na razie mam więcej planów, niż ambicji do nauki.

W roku 2013 miałam rozpocząć sezon podróżniczy już w styczniu. Udało się kupić bilety dla 3 osób z Modlina do Budapesztu za zawrotną kwotę 6 zł. Wszystko było ustalone i załatwione, niestety z powodu choroby koleżanki wyjazd nie wypalił. Wtedy rozpaczałam, ale nie ma tego złego, o czym za chwilę.


Ostatecznie jednak pierwsza podróż w 2013 roku rozpoczęła się 5 maja, kiedy to poleciałam na Fuerteventurę. Wyspy Kanaryjskie w maju planowałam już jakiś czas, jednak raczej nastawiałam się na Lanzarote. Plany jednak są tylko planami, a życie biegnie swoją drogą- takim sposobem na Fuercie spędziłam cudowne 8 dni. Dzięki wypożyczonemu na 2 dni samochodowi i ludziom poznanym na miejscu w hotelu, zwiedziłam całą wyspę i  porobiłam mnóstwo zdjęć. Większość z nich już widzieliście, jednak możecie być pewni, że to jeszcze nie wszystko.





Pod koniec maja spędziłam tydzień w Wałbrzychu świętując 18 urodziny Anny Marii Magdaleny, która prywatnie jest moją przyjaciółką i towarzyszką większości podróży. Pokazała nam kilka ciekawych miejsc w Wałbrzychu i udowodniła, że zdecydowanie nie przesadzała, mówiąc, że to miasto jest po prostu brzydkie ;)

Potem rozpoczęły się wakacje, a wraz z nimi wakacyjne przygody. Kupiłyśmy z Anią bilety do Paryża na 10 dni, więc w połowie lipca wybrałam się do Wrocławia, skąd miałyśmy wylot. Urządziłam sobie mały spacer po mieście w nieziemsko upalny dzień, następnie udałam się na lotnisko.



10 dni w Paryżu minęło bardzo szybko. I mam wrażenie, że nie marnowałyśmy tam w ogóle czasu. Zwiedziłyśmy mnóstwo miejsc i najadłyśmy się pyszności. Mieszkałyśmy w zwykłym, wynajętym mieszkaniu, jeździłyśmy metrem, robiłyśmy zakupy na targu. Miałyśmy okazję poznać prawdziwe paryskie życie od kuchni. Również dzięki naszemu hostowi (pierwsze doświadczenie z couchsurfingiem) poznałyśmy trochę okolic Paryża.






Po powrocie z Paryża znowu spędziłam kilka dni u Ani w Wałbrzychu. Tym razem przez całe dnie oglądałyśmy filmy zajadając się winogronami ;) Upał był tak ogromny, że wychodziłyśmy z domu dopiero wieczorem, kiedy to ulica nie groziła przyklejeniem się do asfaltu. Podróżniczo, było to mało ambitne.

Sierpień upłynął mi pod znakiem prawa jazdy, które wtedy zdecydowałam się zdawać. Oczywiście próba ukończyła się w końcu sukcesem. Jednak zmarnowało to 2 tygodnie moich wakacji.

Potem zdecydowałam się zrobić coś, na co miałam ochotę od dawna, a brakowało odwagi i chyba impulsu do działania. Poszłam na pieszą pielgrzymkę do Częstochowy. Nikt nawet nie zakładał, że mogę dać radę przebyć te prawie 300 km piechotą. W sumie ja też nie bardzo w to wierzyłam. Bywały chwile gorsze i lepsze, ale ostatecznie dotarłam, a samą pielgrzymkę wspominam pozytywnie.


W październiku dostałam ofertę wzięcia udziału w projekcie, który ciekawie się zapowiadał- Commeniusie. Nocowałam u siebie dziewczynę z Włoch i brałam udział w różnych wycieczkach. Po raz kolejny odwiedziłam wtedy obóz koncentracyjny w Oświęcimiu oraz pozwiedzałam własne miasto z przewodnikiem, co również jest ciekawe.


Gdy już byłam pewna, że to koniec podróży na ten rok, Ryanair ogłosił świetną promocję. Udało nam się wtedy kupić bilety do Budapesztu za 38 zł w dwie strony. Pod koniec października więc spędziłyśmy weekend w Warszawie, potem poleciałyśmy do Budapesztu.



Budapeszt okazał się miastem o dużo bardziej niesamowitym, niż przypuszczałyśmy. Moja miłość od pierwszego spaceru. Bardzo chciałabym tam wrócić i spędzić więcej czasu szlajając się po uliczkach, jeżdżąc najstarszym kontynentalnym metrem w Europie i spędzając wieczory w słynnych budapesztańskich ruin pubach.


Wszystkich Świętych chciałam spędzić na Powązkach, Pomogła mi w tym Agnieszka z bloga Całe życie w podróży, która przygarnęła mnie i Anię i oprowadziła po Powązkach. Aga, serdecznie dzięki za pomoc w spełnieniu kolejnego marzenia!


I to by było na tyle podróży w 2013 roku. Biorąc pod uwagę klasę maturalną i maturę na karku, nie jest źle, ale mogłoby być znacznie lepiej.

Do podróżniczych osiągnięć tego roku mogę również zaliczyć napisanie i opublikowanie artykuły o Wyspach Kanaryjskich w magazynie All inclusive. Niesamowicie mnie ucieszyło takie wyróżnienie.



Z podróżniczych planów na kolejny rok na pewno mogę zdradzić Poznań i Katowice, bo tych jestem prawie pewna. Do podróżniczych pewniaków zaliczam również Wałbrzych, do którego jadę już 2 stycznia. Na mojej liście planowanych destynacji dopiszę na pewno Grecję, na którą mam sporą ochotę, a także jakiś mniej uczęszczany kierunek. Może Moskwa? Albo Tallin? Gruzja? Madera? Się zobaczy ;)

Chciałabym, aby kolejny rok był pełen radości i sukcesów. Życzę tego zarówno sobie, jak i Wam.  Zdaje sobie sprawę, że będzie u mnie ciężko, bo matura, studia itd, ale bardzo mocno się postaram, aby w kolejnym podsumowaniu było jeszcze więcej spełnionych marzeń. Postaram się również nie zaniedbywać bloga, chociaż wiem, że przed maturą może być różnie.

Życzę Wam, aby rok 2014 był jeszcze lepszy od poprzedniego, aby Wasze marzenia się spełniały, abyście zamieniali marzenia na wspomnienia. Abyście znaleźli osobę, która będzie Wam towarzyszyć we wszystkich podróżach-i tych dalekich i bliskich.  Abyście poznawali w podróży (i nie tylko) samych ludzi, dla których warto żyć ;)

12 komentarzy:

  1. Nie narzekalabym, fajna lista ;)) No i poznalas Age ;)) A przyszly rok bedzie jeszcze lepszy!

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie próżnowałaś.
    Życzę Ci spełnienia marzeń w tym 2014 Roku i dużo podróżniczych wrażeń.

    OdpowiedzUsuń
  3. kolezanke moglas sb darowac ! :p.trauma do konca zycia ! :(

    OdpowiedzUsuń
  4. kolezanke moglas sb darowac ! :p.trauma do konca zycia ! :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Wszystkiego podróżniczego w Nowym Roku, Monika! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wiele nowych odkryc i pasjonyjacych podrozy droga immienniczko :)
    Nika

    OdpowiedzUsuń
  7. Dzięki wielkie wszystkim ;) Zapomniałam dodać, że życzę jeszcze wspaniałej zabawy sylwestrowej! A oczywiście życzę ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wspanialego 2014 roku i spelnienia wszystkich podrozniczych marzen!

    OdpowiedzUsuń
  9. całkiem fajny ten podróżniczy rok! gratuluję artykułu!!! :)
    Do siego Roku 2014! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Gratuluję artykułu, a podróży było całkiem sporo :) Oby Nowy Rok był owocniejszy w te ostatnie!

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie ma to jak usiąść wygodnie a w ręku mieć album pełen pięknych, papierowych zdjęć z podróży. Cudownego roku Ci życzę i wielu fajnych i niezapomnianych wyjazdów.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...