niedziela, 29 grudnia 2013

48. Czarny piasek na Fuerteventurze, czyli niesamowita wioska Ajuy.

Święta, święta i po świętach. Mam nadzieję, że odpoczęliście sobie odpowiednio i najedliście się do syta ;) Bo ja bardzo. Przede mną jeszcze 11 dni wolnego, co mnie cieszy najbardziej. Już niedługo zamieszczę post z podsumowaniem roku, który właśnie się kończy. A tymczasem zabieram Was w miejsce, gdzie chętnie znalazłabym się teraz, kiedy pogoda mi wyjątkowo nie sprzyja. Nie ma śniegu, temperatury są o dużo za wysokie a ja przeglądam zdjęcia z cieplutkich miejsc. Dzisiaj o miejscu, o którym już wspominałam. Jego nazwa brzmi dosyć ciekawie: Ajuy, co należy czytać Ahuj ;) To jedno z najchętniej odwiedzanych miejsc w trakcie zwiedzania wyspy. Na szczęście pod koniec maja było tam bardzo mało ludzi. 


Ajuy stało się słynne z wydarzenia, które miało miejsce w 1402 roku. Wtedy to do wybrzeży Fuerteventury przybił Jean de Bethencourt i rozpoczął podbój wyspy.


Sama wioska jest niewielka. To po prostu mała wioska rybacka, gdzie można zjeść świeżą rybę  doświadczając raju dla żołądka jak i dla oczu.


Plaża w Ajuy jest dosyć oryginalna jak na Fuerteventurę. Czarny, wulkaniczny piasek i mnóstwo skał. Plaża ta jest uważana za najstarszą plażę Wysp Kanaryjskich. To raj dla geologów- znajdą tam skały, które datuje się nawet na 100 mln lat.


Przede wszystkim, Ajuy wyróżnia to, że nie jest skomercjalizowane. Restauracje tam są niewielkie, zapach ryb i owoców morza unosi się wszędzie. Nie ma leżaków ani kocyków nad brzegiem oceanu, jedyni turyści to ci, którzy dotarli tam samochodem i znaleźli miejsce, aby go zaparkować.


Nawet w maju czarny piasek był tak ciepły, że nie dało się chodzić po nim bez butów.


Ajuy to także raj dla fotografów. Mnóstwo zagłębień w wyrzeźbionych przez wiatr i wodę skałach, to idealne miejsce na niezapomniane sesje zdjęciowe.


Co więcej, w Ajuy rozpoczyna się szlak prowadzący  wzdłuż wybrzeża do zatoki Caleta Negra oraz jaskiń Ajuy.


Jak widać, miasteczko wygląda na malutkie, i takie jest. Zamieszkuje je około 100 mieszkańców.


Dla osób żądnych przygód Ajuy ma niesamowitą atrakcję-jaskinie. Są one dosyć długie (najdłuższa ma około 600 m) i nieoświetlone. Na szczęście do ich wnętrza wchodzi się po prowizorycznych schodach. Niestety nie skorzystałam z tej atrakcji. Ale przespacerowałam się kawałek ścieżką prowadzącą do jaskiń i okolica z góry zrobiła na mnie ogromne wrażenie.




Wioska znajduje się w zachodniej części wyspy. Dotrzeć można tutaj jedynie samochodem. Należy jednak zabrać ze sobą mocne buty, gdyż spacer po skałach jest dosyć ciężką próbą dla obuwia.




Kocham szum wody rozbijającej się o skały. Widok białej piany na ciemnym oceanie działa na mnie bardzo kojąco. Ajuy to miejsce, gdzie można poczuć się jak w innym świecie. Nie ma tam sklepów z pamiątkami, dużych, klimatyzowanych restauracji z bogatym menu czy hoteli dla turystów. Czas się tam zatrzymał. Niedawno mieszkańcy zostali podłączeni do kanalizacji oraz prądu. Mam nadzieję, że cywilizacja i rozwijająca się turystyka nie zniszczą tego miejsca.

8 komentarzy:

  1. Akurat te zdjecia bardzo przypominaja mi Lanzarote, mimo wszystko zaluje, ze nie udalo nam sie wybrac na Fuerte!

    OdpowiedzUsuń
  2. wiele bym dała, żeby się tam teraz znaleść...:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudowne zdjęcia, chętnie bym przeniosła się teraz na taki czarny piasek... :) Byłam na Wyspach kilka lat temu, zimą, a pogoda nadal zachęcała do pływania - raj!

    OdpowiedzUsuń
  4. przywiozlam sobei troche tego piasku na pamiatke.. trzeba przyznac ze Ajuy robi ogromne wrazenie ze wzgledu na to wybrzeze... cos fantastycznego :) pozdrawiam i 3mam kciuki za Fuerte:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ach, jakże chętnie poleżałabym teraz na tym ciemnym piasku! ;) Byłam na takiej wulkanicznej plaży tylko raz, na Santorini - super wspomnienia! :)
    Czekam na podsumowanie roku! Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. 100 mieszkańców? Rzeczywiście bardzo małe miasteczko, właściwie to jak osada.
    Miło oglądać tak ciepłe zdjęcia, w te chłodne deszczowe dni.

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajne fotki, Szczególnie kiedy u nas tak za oknem.

    Pozdrawiamy,
    Republika Podróży.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie byłam ( jeszcze ) ale koleżanka przywiozła mi butelkę czarnego piasku jako jeden z prezentów z Fuerteventury :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...