poniedziałek, 25 listopada 2013

45. Jastrzębia Góra czyli moje pierwsze doświadczenia zawodowe.

W życiu zdarzają się pomysły, których realizacja staje się naszym priorytetem. Kilka lat temu dla mnie takim pomysłem stało się ukończenie kursu na animatora czasu wolnego. Prawdopodobnie było to pod wpływem  obozu, gdzie rozmawiałam z właścicielem biura podróży, który polecał mi taką pracę. Przez przypadek znalazłam ofertę i postanowiłam wziąć udział w kursie na animatora czasu wolnego. Sam kurs- świetna sprawa, ogromnie miło wspominam. Mimo, że trwał tylko dwa dni, to z niektórymi ludźmi nadal utrzymuję kontakt, gdyż dosyć zżyliśmy się ze sobą. Sam kurs miał wpływ na kilka rzeczy w moim życiu. Między innymi, dzięki poznanej tam osobie zdecydowałam się w końcu na zrobienie kursu pierwszej pomocy. I przede wszystkim znalazłam pracę jako animator. Jako, że mieszkam na co dzień na południu Polski (które dla większości jest już górami), od zawsze ciągnie mnie nad morze. Miałam nadzieję, że uda mi się  znaleźć pracę właśnie tam.


O ile, oczywiście, uda się znaleźć jakąś pracę. Ale, że ja z natury raczej się nie poddaję, wysłałam setki (dosłownie!) emaili do różnych hoteli w naszym kraju. Po kilku miesiącach wysiadłam 1 lipca na dworcu w Jastrzębiej Górze razem z koleżanką, którą de facto poznałam właśnie na kursie. Wtedy sobie nie zdawałam sprawy, że szalonym jest proponowanie komuś, kogo się zna zaledwie kilkanaście godzin (spędzonych na kusie), wspólnej pracy przez półtora miesiąca. Na szczęście Martyna wytrzymała ze mną bez większego problemu, nie przeszkadzał jej nawet bałagan jaki zawsze i wszędzie robię.
 

Tak więc 1 lipca wysiadłyśmy z autobusu, który przywiózł nas z Krakowa. Padał deszcz, a do tego autobus wysadził nas nie na tym przystanku, na którym powinien.... Idąc wesoło po kilkunasto godzinnej podróży, ciągnęłyśmy równie wesoło nasze walizki, które na półtora miesiąca wyglądały pokaźnie (i tak też ważyły). Wtedy moja walizka się zbuntowała i pozbyła się kółka. 30 kg moich rzeczy musiało zostać zaniesione do hotelu. Ręce odpadały, deszcz się zlitował i trochę odpuścił. Nikt nie pomógł z własnej woli, taxi nie było. Kaplica. Zdesperowane poprosiłyśmy jakiś chłopaków o pomoc i na szczęście pomogli nam. Bo jakby nie to, to chyba bym dzisiaj rączek nie miała ;) Dobra, wiem, brzmi tragicznie, ale tak mniej więcej wtedy czułam.




Oprócz przygód z walizką, Jastrzębią Górę wspominam przeogromnie miło. Przez większość dnia pracowałam, wieczorami i w czasie przerw wychodziłam nad morze. Rekord deszczowych dni tamtego lata w Jastrzębiej Górze został pobity. Może w sumie 10 dni było słonecznych, reszta deszcz, deszcz i deszcz. Nawet jeżeli rano było ładnie, po południu była burza i tak w kółko. Większość zdjęć z powodu później pory lub niedawnego deszczu wydaje się być szara. Jednak Jastrzębia to niewątpliwie piękne miejsce, które szczyci się sławą najbardziej wysuniętego na północ miejsca w Polsce.




Uwielbiałam wieczorne spacery, które urządzałyśmy sobie, gdy tylko nie padało. Klapki do rączki i kilka kilometrów brzegiem morza. Uwielbiam piasek nad morzem, cudowne zachody słońca, szum fal i morską bryzę. Świadomość, że wychodząc z hotelu, przechodząc przez ulicę, będę mogła zobaczyć morze, napawała mnie ogromnym optymizmem. A ten do pracy z dziećmi naprawdę był mi potrzebny.




Morze, morzem, ale najpiękniejsze w czasie pobytu były zachody słońca. Od różowych, przez niebieskie, aż po pomarańczowe. Mnóstwo barw w kilka minut układało na niebie przepiękne obrazy. A my siedziałyśmy i się zachwycałyśmy.  Nie zawsze nam się chciało wyciągać aparat.


Na zdjęciu powyżej znajduje się obelisk Gwiazda Północy, który wyznacza miejsce najbardziej wysunięte na północ w Polsce.


Jastrzębia Góra słynie z klifowego wybrzeża. Ponadto, są tam trzy kąpieliska, w lecie strzeżone.




Jastrzębia Góra to nie tylko plaże i morze. To także świetne miejsce na wypoczynek w czasie wakacji. Dla osób starszych znajdują się tam ośrodki lecznicze, mnóstwo knajpek i restauracji ze świeżą rybą. Dla młodszych jest wesołe miasteczko oraz  dmuchane zjeżdżalnie. Dla młodzieży są trzy kluby i jeden z najlepszych coctail barów w Polsce. Bez względu na wiek i pogodę, ciężko jest się nudzić w Jastrzębiej Górze.  


A taki widok miałyśmy na morze  z balkonu w naszym pokoju, zwanym potocznie wieżą księżniczek ;)

7 komentarzy:

  1. Pomimo, że uwielbiam Polskie morze, to ze względu na pogodę nie wydałabym złamanego grosza na spędzenie tam urlopu, jeśli nie miałabym darmowej kwatery...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja uważam, że nasze morze ma swój urok również o tej porze. Zaszyć się w jakiejś smażalni ryb blisko morza, zjeść smażoną rybę, wypić herbatę z cytryną :)

      Usuń
    2. O "matkojedyna" ile można w smażalni siedzieć - godzinę, dwie, trzy ;] ? Zgadzam się z Agnieszką, że pobyt nad naszym morzem ze względu na bardzo nieprzewidywalną pogodę to rosyjska ruletka. O ile trafi się nawet na dwa czy trzy dni deszczu, to jeszcze nie ma tragedii - ale siedzieć w pomieszczeniach przez cały urlop i jedynie podziwiać (o ile jeszcze jest co) widok z okna... to kompletna klapa. Finansowa również ;]

      Usuń
  2. Brakuje tylko zdjęcia kokosów w naszej lodówce, które potwierdziłyby zdanie odnośnie coctailbaru :P Ah przemiłe wspomnienia ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. ja niestety też ze względu na pogodę, już dawno straciłam cierpliwość i sentyment do polskiego morza... wiem, wiem, że nasze plaże są jedne z najpiękniejszych, złoty piasek, miałki i miły... cóż z tego, jak słońca brak :(
    w Jastrzębiej Górze byłam przejazdem, wiec niewiele pamiętam - chyba najbardziej klifowe wybrzeże :)

    OdpowiedzUsuń
  4. bardziej od widoków w tym poście jednak interesuja mnie wrażenia po pracy, jak się podobało, zamierzasz kontynuować?;) może gdzies indziej? jak Ci się pracowalo, czy ciężko? Ile pracowałaś? Jakie zadania?
    Sorki, że tak dużo pytań, ale sama się tym zajmuje, więc to ciekawe:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Osobiście nie spędziłabym urlopu w Jastrzębiej Górze. Odnoszę wrażenie, że jest to taki typowy ośrodek wypoczynkowy. Zawsze tam pełno ludzi, a plaże nie należą do najszerszych. Ale nie mogę zaprzeczyć, że mimo wszystko jest to urokliwe miasteczko. Jest tam pewien klimat.
    Wspomniałaś, że podziwiałyście zachody słońca. A miałyście okazję zobaczyć gwieździste niebo nad morzem? Bo w moim przypadku, choć mam stosunkowo niedaleko na wybrzeże, noc na plaży nadal pozostaje w sferze marzeń i planów.
    I podpisuje się również pod komentarzem Krushyny. Także jestem ciekawa doświadczeń w pracy.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...