niedziela, 3 listopada 2013

42. Najpiękniejsza nekropolia w Europie czyli spacer po cmentarzu Pere Lachaise

Listopad- miesiąc zadumy i pamięci o zmarłych. Od samego początku miesiąca odwiedzamy groby bliskich i dalszych zmarłych, zapalamy miliony świeczek, zniczy, kupujemy tony kwiatów o wszystkich kolorach tęczy. A tak naprawdę to nakręcamy machinę komercji, która coraz bardziej otacza to święto. Mimo, że spędziłam tegoroczne Święto Zmarłych z dala od domu, miałam okazję przekonać się w jakiej skali ten problem zaczyna nas dotyczyć. I przyznam szczerze, że jestem przerażona!  Bo o ile rozumiem biznes ze sprzedawaniem zniczy i kwiatów pod cmentarzami, to ciasta, pączki, nawet oscypki z żurawiną już są przesadą, moim zdaniem. Idąc w tym roku zatłoczonymi Powązkami, mijając wszystkie te cudowne stoiska z czym tylko dusza zapragnie, mijając prezydenta ze swoją świtą (którego nie poznałam), wspominałam spokojne przedpołudnie, które szybko przekształciło się w południe, spędzone na cmentarzu Pere Lachaise w Paryżu.   


Przepiękny cmentarz zajmujący ogromną powierzchnię-48 ha. Spoczywają tam setki tysięcy ludzi. Sama atmosfera od bramy jest niesamowita. Szczególnie w upalne, wakacyjne popołudnie. 


Centralnym miejscem, a tym samym punktem orientacyjnym, jest pomnik ze zdjęcia powyżej. Naokoło jest kilka ławeczek, gdzie dobrze jest usiąść i odpocząć w gorący dzień.


Na podstawie nagrobków w wielu przypadkach możemy odgadnąć, kim za życia była osoba tam spoczywająca. Znajdziemy nagrobki fotografów (z aparatami), muzyków (z nutami), rowerzystów (ze zdjęciem na rowerze), dziennikarzy i wiele innych.


Cmentarz jest ogromny- praktycznie niemożliwe jest zobaczenie wszystkich nagrobków. A z drugiej strony przy takiej ich ilości, zobaczenie ich wszystkich nieźle namieszałoby w głowie. Cmentarz jest przepięknie położony i zagospodarowany- jest mnóstwo wybrukowanych alejek, drzew dających cień i krzewów.




Oglądając niektóre nagrobki, odczuwamy całą gamę różnych uczuć. Czasem nawet bardzo skrajnych. Widząc rysunki dzieci z napisem "kochanej mamusi" odczuwamy żal i smutek, kiedy indziej widząc kartki od fanów "na zawsze będziemy o tobie pamiętać" odczuwamy dumę i radość. Skrajne uczucia mieszają się ze sobą a my chodzimy nadal po tej pięknej nekropolii z coraz większą fascynacją.

Kolejnym ciekawym miejscem jest kolumbarium. To kilka budynków naokoło centralnie położonej ogromnej kaplicy cmentarnej z urnami. Sam widok jest zaskakujący. Przynajmniej taki był dla mnie, gdyż nigdy wcześniej nie widziałam tak ogromnej ilości miejsca specjalnie przeznaczonego na urny.


Osobiście mi się nie podoba takie coś. Bo nie wyobrażam sobie dnia Zmarłych, kiedy totalnie obce rodziny stoją przy barierce na górze czy podłodze na dole i patrzą na płyty za którymi znajdują się urny z prochami ich bliskich.


Cmentarz ten stanowi sam w sobie arcydzieło. Większość nagrobków to niezwykłe pomniki z przepięknymi sentencjami. Co ciekawe- nie ma tam zniczy. Jest tylko gdzieniegdzie kilka kwiatów i nie są to chryzantemy.
Zdecydowanie podoba mi się grób bez zniczy, o ile jest zadbany. Przecież to nie ilość pieniędzy wydanych na kawałek szkła i zapalniczkę świadczy o pamięci o zmarłych (a niestety o tym się w Polsce zapomina coraz częściej)


Nagrobek Oscara Wilde'a to jeden z najchętniej odwiedzanych na Pere Lachaise. Nie mam pojęcia co przedstawia jego nagrobek, ale przekonują mnie kwiatki powkładane pod szkło i karteczki, liściki. Najfajniejsze jednak są odciśnięte usta tysięcy kobiet na szklanych szybach otaczających nagrobek.










Do moich ulubionych pomników-nagrobków należą te upamiętniające obozy koncentracyjne. Są ciekawe, dosadne i bardzo ładnie wykonane.









I oczywiście grób przy którym bez względy na porę znajdziemy rodaków- grób Fryderyka Chopina. Ile razy tam byłam, miały miejsce dziwne lub śmieszne sytuacje związane z zachowaniem Polaków.


Na sam koniec grób Jima Morrisona.  Pełny kwiatów i zdjęć, otoczony barierkami. Kiedyś miejsce schadzek młodzieży w celu konsumpcji środków zakazanych. Obecnie jeden z najlepiej pilnowanych grobów na całym cmentarzu.


 Mam nadzieję, że nie przynudziłam Was  taką ilością zdjęć z cmentarza. Sama go uwielbiam i wiem, że ile razy będę w Paryżu, tyle razy odwiedzę to miejsce. Teraz nawet mieszkałam dwie ulice od niego ;)

5 komentarzy:

  1. Jeśli kiedyś będę w Paryżu z pewnością odwiedzę cmentarz Pere Lachaise, a już na pewno mój mąż chciałby zobaczyć grób Jima Morrisona. Staniemy wtedy przed nagrobkiem, położymy kwiaty i zanucimy Riders on the Storm... :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zwiedziłam wielokrotnie cmentarz Père Lachaise i przyznaje, że robi wrażenie. Jest piękny i uważam, że podczas wizyty w Paryżu zasługuje na obowiązkową wizytę.

    OdpowiedzUsuń
  3. ja jestem świeżo po bitwie moich uczuć wszelkich, więc się nie wypowiem

    OdpowiedzUsuń
  4. Monika, dziękuję za możliwość odwiedzenia tego niezwykłego miejsca.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...