niedziela, 20 października 2013

41. Odkrywanie podziemnych korytarzy, czyli paryskie katakumby

Niedługo 1 listopada, który w tym roku prawdopodobnie spędzę daleko od domu. Planuję wybrać się na Powązki, gdzie w końcu będę miała okazję wrzucić kilka groszy na coroczną kwestę, o której tyle słyszę co roku w tv. Tak tematycznie postanowiłam dzisiaj podzielić się wrażeniami z miejsca, o którym można dużo opowiadać. Katakumby w Paryżu - o nich wie stosunkowo niewiele turystów. Znajdują się w centrum miasta za niepozornie wyglądającymi drzwiami. To, że jest tam coś ciekawego, zdradza duża kolejka do wejścia.


Godzina 14:30, wysiadamy z metra na stacji Denfert-Rochereau. Rozglądamy się niepewnie i nic nadzwyczajnego nie widzimy. Wokoło zwykła ulica, na wprost nas mały budynek. A koło tego budynku mnóstwo ludzi uformowanych w kolejkę. Ania idzie szukać końca kolejki, ja idę w drugą stronę i szukam początku-miejsca, gdzie ci wszyscy ludzie chcą wejść. W końcu znalazłam wejście. Informacja, że ostatni wstęp jest możliwy o 16, katakumby zamykane są o 17. Uprzejmy pan informuje mnie, że on nie obiecuje, że wejdziemy dzisiaj. Temperatura w okolicach 40 stopni, potwornie upalne słońce, mnóstwo ludzi. My z butelką wody mineralnej i reklamówką z winogronami... Pan mnie informuje, że łatwiej będzie mi iść w drugą stronę niż kolejka, bo będzie szybciej. Ale jak szybciej? Robię po swojemu i idę szukać Ani wzdłuż kolejki. 


W końcu znajduję ją. Okazuje się, że wokoło budynku jest utworzone rondo, gdzie na chodniku (trotuarze, jeżeli chcę być bardziej paryska niż rodowite Paryżanki) stoją ludzie.  I faktycznie, sympatyczny pan miał rację - w drugą stronę byłoby szybciej... Szybka konsultacja: zostajemy czy idziemy? Ania nie jest przekonana, więc staram się ją przekonać, że już nie zdążymy tu przyjechać, a może akurat się uda nam wejść...

Najbliższą godzinę spędzamy w upalnej kolejce obserwując ubywającą wodę w naszej butelce. Kolejka przesuwa się coraz wolniej, niektórzy przed nami rezygnują a wskazówki zegarka nieubłagalnie zbliżają się do 16:00. O 15:50 jesteśmy 20 w kolejce, totalnie zero nadziei. O równej 16 stoimy jako pierwsze do wpuszczenia. Teraz nasze wejść albo nie wejść zależy tylko od dobrej woli pana przy wejściu. Na szczęście taką posiadał.


Wchodzimy jako jedne z ostatnich. Zdajemy sobie sprawę, że za nami nikt nie idzie już. Szczęśliwie za chwilę okazuje się, że kilka jeszcze osób wpuszczono i nie jesteśmy ostatnie. Na początku schodzimy w dół krętymi schodami, aż głowa boli i robi się dziwnie nieprzyjemnie. Potem idziemy korytarzami. Pod nogami kamyki, z sufitu na głowę leje się woda.


Mijamy po drodze pomieszczenia z rzeźbionymi ścianami w przeciekawych kształtach. Zaczepia nas pan pracujący w podziemiach, widać, że potrzebuje rozmowy po przebywaniu tylu godzin w takich warunkach. Mówi nam, że leży tutaj około 6 milionów zwłok z całego Paryża, że przychodzi codziennie i spędza tu całe dnie w pracy. Opowiada kilka ciekawostek i wraca na swoje miejsca pracy, a my ruszamy dalej. Cały czas czekam na kości, ale ich nie ma...




W końcu pojawia się taki napis jak powyżej (zatrzymaj się, tutaj jest królestwo śmierci). Dalej już kości, kości, same kości i jeszcze raz kości.Zawsze zastanawiałam się jak człowiek żywy czuje się w miejscu, które po prostu jest grobowcem dla milionów ludzkich szczątków. Uczucie jest dosyć dziwne. Patrząc na piszczele, czaszki i inne części zdajemy sobie sprawę, że to kiedyś byli ludzie, ale z drugiej strony to było tak dawno temu, że powoli zaczynamy traktować ich jak kości, rzeczy, przedmioty. 


Szczególnie zadziwiające jest to, że poukładane są równymi rządkami, piszczele koło piszczeli, czaszki koło czaszek itd. Podobno kości sięgają kilka do kilkanaście metrów wgłąb korytarzy i to, co widzimy, jest tylko małą częścią tego, co rzeczywiście jest. 


Ludzie idą przed nami ostrożnie, mówią przyciszonymi głosami. A ja sama zaczęłam się czuć conajmniej dziwnie. Nie jest to stres ani nerwy, takie dziwne uczucie niepokoju. Starałam się nie dotknąć żadnej czaszki, ale było niekiedy dosyć mało miejsca i nie zawsze się udawało. Widać, że inni też miewali z tym problemy, gdyż na ziemi leży dużo oderwanych części kości nosowych, czy szczękowych, pokruszonych, wyglądających niczym kamienie.


Przy wielu kościach zaznaczone jest z jakiego pochodzą cmentarza. W czasie, kiedy panowały wielkie zarazy, szczątki przestawały się mieścić na cmentarzach i stwarzały zagrożenie epidemią. Postanowiono wtedy przenieść je pod ziemię w miejsce, gdzie kiedyś wydobywano budulec do budowy miasta.


Szokujące wrażenie robią kości poukładane w kształty: rotundy, serduszka itd. Do tego woda kapiąca na głowę i woda pod nogami. Trzeba bardzo uważać, aby się nie pośliznąć i upaść.


Po powrocie z Paryża znalazłam w sieci informację o najbardziej nawiedzonych miejscach na świecie. Te katakumby zajmowały chyba 4 miejsce. Podobno niektórzy czują tam obecność istot, których nie widać, wiatr, którego obecność tam jest dosyć nierealna czy inne dziwne zjawiska. Na szczęście nic nie czułam takiego.

Katakumby, które są udostępnione do zwiedzania to jedynie niewielki ułamek z tego, co istnieje. Wiele osób nielegalnie zajmuje się odkrywaniem pozostałych części. Dostęp do nich można uzyskać wchodząc przez studzienki kanalizacyjne czy inne tajemne miejsca. Również wiele osób w sposób legalny zajmuje się tworzeniem map podziemnych katakumb i korytarzy.


Katakumby to jedyne miejsce, gdzie za wstęp płaciłyśmy cokolwiek w Paryżu. 4 euro to kwota, którą zdecydowanie warto przeznaczyć na ten cel. Do tego należy zarezerwować godzinę na samo zwiedzanie i około 1-2 godziny na stanie w kolejce...




Po przejściu katakumb wychodzimy w zupełnie innym miejscu w Paryżu. Jakieś 2 kilometry od miejsca, gdzie wchodziliśmy. Jako, że byłyśmy jedne z ostatnich wychodzących, miałyśmy okazję zobaczyć jak zamyka się takie miejsca na noc. Trzeba zdecydowanie duużo siły i nerwów. 4 mężczyzn nie mogło sobie dać rady przez dłuższy czas. W końcu im się udało i rozeszli się do swoich skuterów, które są wszechobecne w Paryżu.


A Wy mieliście okazję zwiedzić Paryż? I przede wszystkim zobaczyć katakumby? Jakie są wasze opinie na temat tego miejsca? 

8 komentarzy:

  1. okropne miejsce, nawet o nim nie wiedziałam. Byłam w podobnym, ale to była tylko kaplica w Kutnej Horze, a tu cała masa korytarzy! najbardziej porusza mnie to, że ktoś te kości musiał tak układać.... dotykać, przemieszczać, sortować, miał w reku tysiące ludzkich szczątek brrr...

    OdpowiedzUsuń
  2. Byłam w Paryżu dwa razy, ale katakumb nie odwiedziła i tak naprawdę nie wiem, czy mam ochotę to zrobić następnym razem :) nie jestem miłośniczką tego typu miejsc... :) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Katakumby muszą być bardzo mroczne i tajemnicze... Z jednej strony chciałoby sie takie zwiedzić, a z drugiej (jestem strasznym bojkiem), ciężko byłoby mi tam wejść ;)
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Takie katakumby mają coś w sobie, Jakiś niesamowity klimat zmuszający do refleksji a nie do biegania przy poruszaniu się po korytarzach.
    Ja w Paryżu byłem dawno. Nie widziałem katakumb ale Luwr, bazylikę Sacre Coeur i wieżę Eiffla.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak zaczynałam czytać tego posta, pomyślałam sobie: "Co może być takiego nadzwyczajnego w jakichś tam katakumbach? Czaszki, kości. Już to widziałam. W kaplicy czaszek." Ale czytałam dalej. I wtedy zobaczyłam te zdjęcia. Zrobiło to na mnie wrażenie. Aż tylu czaszek naraz nie widziałam. Zastanawiam się, czy w ogóle byłabym w stanie dojść tymi korytarzami do końca. Bo mimo wszystko, to jest przerażające. Niegdyś właściciele tych kości chodzili po świecie, a teraz ich szczątki bezwładnie leżą w paryskich katakumbach.
    Nie wiem. Być może gdyby ktoś mnie namówił i zaciągnął do tych katakumb, weszłabym tam i zapewne byłabym zadowolona z takiej wycieczki. Ale w tym momencie nie mogę wyrazić nieodpartej chęci zwiedzenia tego miejsca.

    OdpowiedzUsuń
  6. byłam w Paryżu w 2012 roku, ale nie widziałam katakumb, jak zresztą bardzo wielu ludzi. wygląda to na Twoich zdjęciach przerażająco

    OdpowiedzUsuń
  7. Musi to być ciekawe miejsce w Paryżu!

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...