niedziela, 14 lipca 2013

35. Prasonisi czyli miejsce, gdzie najwięcej słychać języka polskiego w Grecji

O tym, że Polaków można spotkać wszędzie, przekonuję się w czasie każdej mojej podróży. Szczególnie odczułam to na greckiej wyspie Rodos. Idąc nadmorską promenadą w mieście Rodos Polak sprzedawał jakieś pamiątki, szukając w sklepie z naturalnymi kosmetykami z oliwek czegoś, sprzedawczyni okazywała się Polką, która wyszła za mąż za Greka, właściwie gdzie się nie poszło, tam można było spotkać kogoś z Polski, kto obecnie mieszka na Rodos. Największym zaskoczeniem jednak było dla mnie to, że na Prasonisi większość szkół wind i kite surfingowych to właśnie szkoły polskie. Język polski był słyszalny bardziej niż na rynku w Krakowie. 


Samo Prasonisi to półwysep na samym "dole" wyspy Rodos, czyli jej najbardziej wysunięta na południe część. Oddziela dwa morza otaczające Rodos- Egejskie i Śródziemne. To, czym się różni jedno od drugiego pokażę Wam kiedy indziej, na razie tylko sam półwysep.


Prasonisi słynie z tego, że jest mekką surferów. To jedno z najpopularniejszych miejsc w Europie do uprawiania tego sportu bez względu na zaawansowanie i umiejętności. Dlatego powstało tam wiele szkółek windsurfingowych i kitesurfingowych. Większość z nich należy do Polaków. Więc nie trudno jest znaleźć jakąś szkołę, która nauczy nas tego nie łatwego sportu. Jakie są ceny za naukę windsurfingu? Wysokie. Coś koło 40 euro za godzinę nauki. Ile trzeba lekcji aby przynajmniej stanąć na desce? Co najmniej 10. Tak przynajmniej mi powiedziano na Prasonisi.


Sam podjazd na półwysep jest niesamowity-wjeżdża się na tereny wojskowe, gdzie nie wolno parkować ani zatrzymywać się.  Z oddali widać kolorowe latawce, których jest mnóstwo. Dalej już parking i ogromna, długa plaża pełna kolorowych latawców z gdzieniegdzie leżącymi na kocach ludźmi.


Niestety, mimo pięknych okoliczności przyrody, nie możemy skorzystać z kąpieli. Nawet wejście do wody po kolana (czyli metr wgłąb wody) powoduje, że zaraz dostajemy upomnienie od najbliżej stojącej osoby. W jakim języku? Oczywiście po polsku!


Niemniej jednak Prasonisi nawet w szczycie sezonu to świetne miejsce na opalanie się. Jedyną wadą jest to, że nie można się ochłodzić w wodzie. Za to plaża ta nadrabia świetnymi widokami, bo kto nie lubi poczuć się jak w Słonecznym Patrolu i pooglądać sobie zmagania ludzi z falami?


Naprawdę jest co oglądać. Niektórzy dopiero się uczą i zmagają się z własnymi słabościami. Inni są prawdziwymi mistrzami w tym, co robią. Niesamowici są co poniektórzy. Ogromną radość sprawiało mi oglądanie wyczynów co niektórych. A instruktor stojący obok mnie tylko wytykał im błędy.


Tak tak, to popis jednego z uczniów tego pana w białej koszulce. Meeega!


Prasonisi to dobre miejsce na całodniową wycieczkę a także na przystanek w czasie wycieczki dookoła wyspy Rodos. I oczywiście idealne miejsce na stawianie pierwszych kroków w windsurfingu oraz kitesurfingu. Co więcej, dla Polaków na przewagę nad większością miejsc w Europie, że można się tam bez problemu dogadać bez znajomości jakiegokolwiek języka oprócz polskiego.


                                                             ------------------------------------
Kochani, zapewne zauważyliście na blogu nowy szablon. Serdecznie dziękuję Lizz Kaviste za cały szablon a przede wszystkim za cierpliwość, pomoc i dobre rady. Jak Wam się podoba taki szablon?

                                                            -------------------------------------
Pozostały mi dwa dni do wylotu, więc najwyższa pora zapytać się o rady. Tak więc we wtorek lecę do PARYŻA. Gdy pisałam post o Disneylandzie, bardzo żałowałam, że mam takie kiepskie zdjęcia, ale pewnie się tam nie pojawię w najbliższym czasie. A tu taka niespodzianka. Jakie jeszcze miejsca poza Ejfelką, Luwrem i popularnymi miejscami turystycznymi polecacie zobaczyć? Gdzie warto skoczyć na zakupy a gdzie zjeść coś ciekawego i nie zbankrutować?

11 komentarzy:

  1. Kurcze wstyd sie przyznac ale nigdy nie slyszalam o Prasonisi....dziekuje zatem o poszerzenie mojej wiedzy :) Pieknie tam :) choc szkoda ze nie mozna wchodzic do wody...co do Paryża to niestety nie pomogę, bo Paryż wciaz czeka na mojej liscie must to see :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wchodzę na Twojego bloga i co widzę? Piękny nowy szablon! Ja też zmieniłam u siebie, ale Twój jest przefantastyczny! - jak taki zrobić? Bo nowinki techniczne nie są moją specjalnością, jesli chodzi o zmiany w wyglądzie bloga...
    Życzę Ci udanego pobytu w Paryżu, niestety to też jak na razie moje miejsce do must to see (jak u Addicted to Passion ;) A ile czasu spędzisz we Francji?
    Ps.
    Ja również wybieram się w podróż za 3 tygodnie, zobaczymy co to z tego wyjdzie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogromnie się cieszę, że się szablon podoba tak samo jak mi. No ja niestety z grafiki to tylko painta obsługuje, ale pomogła mi Lizz Kaviste, tzn zrobiła mi szablon i pomogła umieścić na blogu. I jeszcze znosiła moje poprawki-normalnie anioł, nie człowiek;) W Paryżu spędzę niecałe 10 dni. Życzę powodzenia z Twoją za3tygodniową podróżą i czekam na informacje i relacje na Twoim blogu! ;)

      Usuń
  3. Bardzo ładny ten nowy szablon, ja tam jestem beztalencie w tym temacie niestety :(.A co do kurortów obleganych przez naszych rodaków to staram się unikać takich miejsc - już kilka razy się przekonałam, że tam gdzie jest nas za dużo zawsze mają miejsce jakieś nieprzyjemne sytuacje. I nie chcę tu generalizować bo w podróżach poznałam wiele fantastycznych osób, ale jakoś tak mam, że jak tylko widzę jakiś "incydent" to zawsze się okazuje, że nasi tam są...Jesteśmy fajnym narodem ale czasami ( zwłaszcza na wakacjach ) bardzo łatwo zmieniają nam się stereotypy. A co do Paryża to polecam zwiedzanie bez planu - takie zaszycie się w uliczkach i spacer przed siebie. Wtedy można poznać miasto od innej strony i zobaczyć to, o czym nie piszą w przewodnikach. Paryż jest cudny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście będę miała na tyle czasu, aby spokojnie się zgubić i nie obawiać, że nie zobaczę wieży Eiffela ;)

      Usuń
  4. Polacy są wszędzie, a mówi się, że Chińczycy to najbardziej liczna populacja na świecie :D Jak bym miała wyjechać za granicę to preferowałabym miejsca raczej bez Polaków. Nie chciałabym się znów czuć jak w domu. Fakt faktem, że spotkania z Polakami za granicą mają swoje plusy, ale też niestety sporo minusów.
    Co do Paryża nie mogę ci nic poradzić, bo tam nie była. Ogólnie Francja mnie trochę przeraża przede wszystkim pod względem językowym. Wciąż się słyszy, że Francuzi niechętnie rozmawiają po angielsku, albo udają, że go nie znają. A po francusku to ja się potrafię tylko przedstawić i powiedzieć, że nie rozumiem ;P Ale może po twoim powrocie jakoś będziesz mogła mnie wyrwać z tych obaw. No i zamiast pomóc, sama proszę o pomoc :)
    A szablon naprawdę ładny. Podobają mi się te kolory i jego prostota, która mimo wszystko jest elegancka.

    Pozdrawiam i życzę udanego pobytu we Francji ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno nie będziecie się mogli uwolnić od Paryża przez dłuższy czas po powrocie. Ja na szczęście mówię po angielsku bez problemu, ale po francusku też się dogadam, mam nadzieję. Sprawdzę jak z tym angielskim jest i dam znać na pewno ;) Dzięki, również pozdrawiam

      Usuń
  5. Koniecznie spróbuj naleśników, które sprzedają w wielu budkach i małych stoiskach na Montmartre:) Palce lizać!!! Miło też wspominam creme brulee w kawiarence z "Amelii", znajduje się na skrzyzowaniu Rue Lepic i Rue Cauchois (lokal nazywa się Café des 2 Moulins). Miłego pobytu!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naleśniki na pewno ;) A creme brulee nigdy jeszcze nie próbowałam, więc mam nadzieję, że będzie w końcu okazja ;D I ślimaki, może się odważę ;) O i kasztany!

      Usuń
  6. Zdjęcia fantastyczne:) A ponadto nasuwa się jeden wniosek: świat jest mały:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Rodos wygląda cudownie. Trzeba będzie się tam kiedyś wybrać! :)

    Pozdrawiamy i zapraszamy na naszego bloga www.pocztowka-z.blogspot.com i nasz fanpage na facebooku.
    Wiktoria i Piotr

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...