poniedziałek, 1 lipca 2013

33. Costa Adeje i Playa de las Americas czyli gdzie mieszkać na Teneryfie.

O ciekawych miejscach na Teneryfie pisałam już sporo, jednak zauważyłam, że wiele osób zastanawia się, czy lepiej wybrać północ wyspy, czy południe.  Dostaję też czasem emaile z pytaniami, co lepiej wybrać, aby się nie nudzić. Ciężko jest mi doradzać osobom, których nigdy nie widziałam i nie wiem, jaki styl podróżowania wybierają. Dlatego, aby ułatwić sobie zadanie,  przedstawię jedne z większych miejscowości na południu, a mianowicie Costa Adeje wraz z Playa de las Americas. 


Mimo, że w sezonie plaże są dosyć zatłoczone, moim zdaniem jest to świetne miejsce dla młodych ludzi. Jest tu mnóstwo dyskotek, barów, klubów (szczególnie w Playa de las Americas, które jest tą bardziej imprezową częścią). Przy porcie znajdują się knajpki, gdzie wieczorami można posiedzieć i wypić tradycyjną Sangrię. Można również skosztować świeżych owoców morza.


Architektura jest typowo turystyczna. Nad oceanem górują nowoczesne, wysokie i luksusowe hotele. Sporo jest też zieleni, która naturalnie jest na wyspie znacznie uboższa. Plaże przy hotelach nad oceanem są czarne, z wulkanicznego piasku. Parasole i leżaki oczywiście są płatne, natomiast zawsze można przyjść z własnym kocem i od razu kilka euro zostaje w kieszeni.


Costa Adeje to bardzo zadbana część wyspy. Spokojnie może być wizytówką całej wyspy- luksusowa, spokojna i sprzyjająca relaksowi w dzień, natomiast żyjąca i szalona w nocy. Do tradycji na wyspie należy botellon - młodzi ludzie kupują w sklepach alkohol, potem idą w jakieś przyjemne miejsce i spożywają trunki w najróżniejszych miejscach w towarzystwie innych. Nie raz idąc ulicą można dostać zaproszenie na takie coś.


Poziom oferowanych usług hotelowych w Costa Adeje jest bardzo wysoki. Większość hoteli ma co najmniej 4 gwiazdki. Zdarzają się też 3 gwiazdkowe, jednak należą one do rzadkości. Nie znajdziemy tutaj hosteli, jedynie czasami jakieś pokoje gościnne. Ceny dla prywatnych osób są powalające- za 7 nocy zazwyczaj znacznie wyższe, niż wczasy z biurem podróży na 7 nocy all inclusive+przeloty. Wynika to z tego, że biura mają podpisane bardzo korzystne umowy na kwaterowanie swoich klientów w danych hotelach. Dlatego nad wycieczką na własną rękę trzeba się dobrze zastanowić.
 

Port to bardzo przyjemne miejsce. Wokoło znajduje się trochę barów, pubów i sklepów. Nie można się tutaj nudzić. Przez cały dzień do portu przypływają jachty, które robią niekiedy ogromne wrażenie swoją wielkością i bogatym wyposażeniem. Dodatkowo można nacieszyć oko przyjemnym widokiem- czyż nie pięknie wyglądają białe jachty na tle granatowego oceanu, niebieskiego nieba i zielonych palm?


Być może, kiedyś na Teneryfie zorganizowano konkurs na najdziwniejszą knajpę. Moim faworytem jest ta, gdzie zamiast stolików i krzeseł, siedzi się w starych samochodach pod parasolem. Świetna sprawa, ale podejrzewam, że ceny też nie są niskie.


Będąc w Costa Adeje, warto wybrać się również bardziej wgłąb wyspy. I wcale do tego nie trzeba samochodu. Wystarczy udać się w kierunku odwrotnym od oceanu. Tam będziemy mieli niezapomnianą okazję do oglądnięcia miasta z większej odległości. Tam również znajdują się hotele czy domy miejscowych. Przy dłuższej wycieczce dotrzemy do pól bananowców.


Powyżej ja w jednym z mini parków około 3 km od oceanu. Niesamowita zieleń, najprzeróżniejsze odmiany drzew i krzewów oraz spokój, którego niekiedy brakuje w centrum.


Widok na miasto z odległości. Akurat mieszkałam kilka kilometrów od oceanu, więc miałam okazję taki widok podziwiać kilka razy dziennie. Przekonałam się również, że chodzenie na obcasach po górzystych drogach wcale nie jest takie proste. Ale podobno trening czyni mistrza (no mi jeszcze sporo brakuje do mistrzostwa). Idąc na wschód można podziwiać z góry zabudowę Siam parku o którym pisałam tutaj


Zdarzają się czasem na Teneryfie dnie, kiedy zamiast słońca jest mgła. Temperatura nie zmienia się jakoś drastycznie, jednak zupełnie inaczej wyspa wygląda. W czasie mojego dwutygodniowego pobytu na Teneryfie mgliście i pochmurno było przez jeden dzień, więc nie ma się co obawiać o pogodę. Powyżej widok z ulicy na to, co z reguły jest za plecami.


To, co mnie w Costa Adeje urzekło, to zdecydowanie palmy. Mnóstwo palm, na każdym kroku-wszędzie! Jak już wspominałam kocham widoki z palmami i kocham miejsca, gdzie jest ich mnóstwo. W tej miejscowości rosną praktycznie wszędzie bezpośrednio na chodnikach, Poniżej bananowiec w centrum miasta.


Zieleń to kolejny ogromny plus dla Costa Adeje. Mimo, że klimat nie sprzyja uprawom zielonych roślin, hotele zadbały o przyjemne zielone skwerki. Wprawdzie nie są to skwerki takie jak w Polsce. Przeważają kaktusy oraz aloesy, opuncje czy wspomniane już wcześniej palmy. Są świetnie utrzymane i bardzo zadbane, dodają mnóstwa uroku ulicy i promenadom.


Idąc miastem mijamy wiele hoteli, barów, restauracji a także sklepów. Niektóre to małe budki z wszystkim "made in china", ale można poszukać sklepów luksusowych, które sprzedają swoje produkty po niekiedy niższych cenach niż w Europie.


Dobrym przykładem są perfumy.  Wyspy Kanaryjskie to strefa bezcłowa na perfumy i alkohole, więc ceny powinny być sporo niższe. W perfumeriach Europa i innych większych sieciowych ceny perfum są bardzo różne. Różnice między tą samą butelką perfum w kilku perfumeriach mogą sięgać nawet kilkanaście euro. Dlatego warto wstępować do każdej po kolei i pytać o cenę wybranych perfum. Obsługa często wręcza specjalne kupony zniżkowe czy rabaty, które sprawiają, że ceny naprawdę są rewelacyjne.


Promenada nad oceanem w Playa de las Americas jest bardzo długa i można nią spacerować bez końca. Zaraz przy oceanie, co kawałek ustawione są ławeczki dla zmęczonych, czasem palmy. Idealna sceneria na romantyczne zachody i wschody słońca nad oceanem.


Kiedy spragnieni słońca turyści udają się do hoteli na posiłki, plaża zamiera na chwilę. Spokój, cisza i szum oceanu. Chylące się ku wodzie słońce oznajmia koniec dnia. Nie na długo jest tak spokojnie. Za chwilę obudzą się do życia nocne kluby oraz restauracje. Przez całą noc coś się dzieje. Warto jest przyjść w nocy, usiąść na jakimś nie złożonym leżaku i posłuchać szumu oceanu połączonego z gwarem prosto z klubów. Przynajmniej ja to bardzo miło wspominam. Trzeba uważać na spacery po piasku, gdyż w ciemności na plaży sporo jest różnych skorupiaków a czasem nawet myszy i szczurów.


Tutaj już dzielnica klubowa. Mimo, że z zewnątrz kluby wyglądają średnio, w środku naprawdę się dzieje! A przynajmniej tak twierdzą ci, którzy byli (ja byłam za młoda). Taka Ibiza w miniaturze.


I jak tu nie być głodnym? Mi na sam widok tych zdjęć ślinka cieknie.


Koło 22, temperatura 25 stopni. Żyć nie umierać.


A na prawdziwe plażowanie zapraszają plaże bardziej na zachód od Costa Adeje. Idealnie chłodny i rześki ocean, biały piasek i skały do skakania dla odważnych.




 Na wschód od Playa de las Americas jest niewiele plaży. Z reguły są to mniej zadbane, kamieniste wybrzeża, gdzie przy odrobinie dobrej woli czy też desperacji można rozłożyć na wąskim skrawku kamieni swój koc.


Jak trafić na plażę w południowej części wyspy? Trzeba się zapytać miejscowych, gdzie są najlepsze plaże, lub po prostu udać się za tłumem. Na pewno trafimy na skrawek piasku, gdzie będziemy mogli rozłożyć swój koc. Oczywiście w wersji bardziej budżetowej są dostępne parasole i leżaki .

10 komentarzy:

  1. Moniko, z tymi hotelami to nie do konca tak. Mozna znalezc przez wyszukiwarke apartament nawet za 10 euro za noc (13 ze sniadaniem), my tak szukalismy wlasnie na Lanzarote (a teraz sprawdzilam tez Teneryfe). Moim zdaniem, nadal korzystniejsza opcja niz last minute.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie daj mi znać, gdzie Ty wynajdujesz takie apartamenty w tak niskiej cenie! ;) Bo ja albo szukać nie umiem, albo nie wiem gdzie... najtaniej znalazłam za kilkadziesiąt euro za noc...

      Usuń
  2. Super zdjęcia ;D
    Jak ja chcę tam pojechac !

    OdpowiedzUsuń
  3. Pięknie tam! A plaże zabójcze :)))Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Obie plaże cudne więc ja bym wypoczywała raz tu, raz tu:).Albo znalazła sobie miejsce na jakimś odludziu i tam cieszyła się spokojem:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W ciągu dwóch tygodni, które tam spędziłam wypoczywałam na kilku plażach i jeszcze wyspę zdążyłam objechać ;) No na odludziu dosyć mieszkałam, więc miałam wszystko w 1 ;)

      Usuń
  5. Wygląda to bardzo ekskluzywnie.

    OdpowiedzUsuń
  6. W Playa de las Americas jest sporo aparthoteli, ogromnych które mają basen i studia - dość podstawowy standard i aneksy kuchenne. W sezonie kosztują ok. 300-500EUR za tydzień za 2 osoby, więc to nie jest jakoś mega dużo. Tylko z Polski czartery kosztują teraz 1800zł więc opłaca się średnio.

    Na zdjęciach widzę mój hotel Sol Tenerife :D

    botellon - pierwsze słyszę, ale z opisu nie brzmi zbyt ciekawie :P

    OdpowiedzUsuń
  7. Costa Adeje - piekne miejsce :) Bylismy tam w ubiegle wakacje, moge z calego serca polecic :) piekne plaze, blisko na El Teide, rzut beretem na La Gomerę! Swietna miejscowka :)

    W wolnej chwili zapraszam do siebie na wyprawe po Tajlandii :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...