środa, 22 maja 2013

29. Zwiedzając kolejną z wysp Kanaryjskich czyli południe Fuerteventury

W końcu się udało! Nie mówiłam nikomu co i jak, gdyż po pechowych przygodach z Budapesztem nie chciałam zapeszać. Na początku maja spędziłam 8 dni na kolejnej z wysp kanaryjskich-Fuerteventurze. Nawet nie zdawałam sobie sprawy jak bardzo był mi ten czas i to miejsce potrzebne. Odpoczęłam, totalnie się zrelaksowałam i wyluzowałam. Wróciłam do szkoły pełna energii, trochę bardziej brązowa i z mnóstwem chęci i jeszcze większą wiarą, że w końcu się zabiorę konkretnie za naukę i będzie to jakoś szło.

Jak wiecie, Fuerta to druga wyspa z tego archipelagu, którą miałam okazję zwiedzić. Pierwsza była Teneryfa w 2011 roku i tym wyjazdem zrobiłam sobie ogromną ochotę na kolejne. Od dawna wiedziałam, że na Wyspy Kanaryjskie wrócę zapewne nie raz, jednak czekałam na odpowiedni moment. Teraz zbieram pieniądze na Lanzarote lub Gran Canarię, a tymczasem będę Was zamęczać/rozpieszczać (nieodpowiednie skreślić) postami z Fuerteventury.


Jaka jest Fuerteventura? Zdecydowanie nowoczesna. Nie ma co tam szukać miejsc historycznych, starych budowli czy dzieł artystycznych. Za to pełna jest miejsc stworzonych tylko dla turystów, bardzo komercyjnych oraz naturalnych, pięknych plaż. To właśnie plaże stały się symbolem wyspy i to właśnie ten nieziemski, jasnożółty piasek wyróżnia Fuerteventurę spośród reszty Wysp Kanaryjskich.


Palmy- to rośliny, które uwielbiam. Najchętniej posadziłabym je na ogródku i czekała aż urosną, ale w naszym klimacie niestety nie ma to sensu. Prawie każde zdjęcie z Fuerteventury będzie przepełnione plamami, niektóre będą przedstawiały tylko i wyłącznie palmy w każdym możliwym kolorze i gatunku-wybaczcie, proszę.

Miejsce, które dobrze opisuje charakter Fuerteventury to półwysep Jandia (czytaj Handia). Znajduje się on na południu wyspy i jest chyba jednym z najbardziej komercyjnych miejsc jakie widziałam w życiu. Nie ma tam nic, oprócz hoteli i sklepów. Ceny są tam sporo wyższe niż na północy (no dobra, pocztówki tam są tańsze o 0.10 euro). Plaża za to jest piękna, długa i piaszczysta. Jandia to świetne miejsce dla ludzi bogatych, którzy chcą przeleżeć plackiem na plaży cały pobyt, nie mieć na tą plażę daleko i chcą mieszkać w luksusowym hotelu. Nie polecam tego miejsca tym, którzy chcą poczuć klimat wyspy, chcą zwiedzać i nie mają zbyt wiele funduszy.


Cała wyspa jest bardzo komercyjna. Hotele znajdują się w miejscach, które zostały stworzone właśnie dla hoteli i turystów. Jedyną miejscowością na Fuercie, gdzie można odpocząć od wszechobecnej komercji jest Corralejo na północy, ale o tym napiszę kiedy indziej. Na szczęście plaże są naturalne, piasek z Sahary przyleciał sam a nie trzeba było mu pomagać jak w przypadku niektórych plaż na Teneryfie.


Krajobraz jest dosyć zabawny. Najpierw ocean, potem kawałek plaży, zaraz kawałek suchych krzaków, następnie chodnik, ulica, deptak, hotele, hotele i pusty wulkan (a raczej to, co kiedyś było prwdopodobnie wulkanem).


Na plażę w Jandii można dostać się przez "mostek" prowadzący z deptaka na plażę. Całkiem niezła opcja, gdyż nie trzeba wcale brudzić nóg ani ich kaleczyć o małe, dosyć ostre krzaczki.


Jedną z atrakcji na półwyspie jest latarnia morska. Znajduje się zaraz przy mostku prowadzącym na plażę. Zaraz pod latarnią jest wc i przebieralnia. Jak to na Kanarach bywa, przebieralnia nie jest potrzebna, gdyż większość ludzi chodzi po plaży bez zbędnego balastu jakim jest ubranie czy chociażby bikini.


Zapewne zastanawiacie się dlaczego na zdjęciach jest tak mało ludzi. W maju na Fuerteventurę przyjeżdżają głównie starsze małżeństwa narodowości głównie niemieckiej. Jest ich wcale nie tak dużo. Mimo, że mówi się, że sezon na Wyspach Kanaryjskich trwa przez cały rok, jednak zdecydowanie widać różnicę pomiędzy majem a sierpniem. Niektóre sklepy i knajpy są pozamykane na czas, gdy klientów jest mniej, plaże są zdecydowanie bardziej puste, serwisy leżakowe jeszcze nie są porozkładane. Miałam okazję zobaczyć plaże Fuerteventury bez mnóstwa leżaków za 4 euro, parasolek i ludzi. Widok niezapomniany.






Jeśli chodzi o wodę, to w maju jest ona dosyć chłodna (18-20 stopni), ale my, zaprawieni w boju Polacy, kąpiący się w setkach tysięcy osób w Bałtyku jesteśmy przyzwyczajeni do takich temperatur. Na początku lekki szok termiczny, ale zaraz można pływać.


Temperatura jest za to idealna, jak praktycznie cały rok. Nie różni się niczym właściwie od lipca czy sierpnia. Jest tak samo słonecznie i ciepło jak w wakacje. Wiatr wieje tak, że czasem prawie głowę urywa, ale nie na darmo nazwa Fuerteventura jest tłumaczona jako wyspa wiatrów.




12 komentarzy:

  1. Morze, słońce i palmy - więcej do szczęścia mi nie trzeba :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ahh ta woda, ta plaża. Mój Budapeszt był udany i to bardzo :) zapraszam
    http://tandmpodrozniczo.blogspot.com/2013/05/budapeszt-miasto-tysiaca-mostow-dzien-i.html

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja to lubię wąskie uliczki przepełnione tajemnicami, ale od czasu do czasu i taka słoneczna plaża oraz błękitna woda mogą sprawić radość. Tylko pozazdrościć Ci takiej wyprawy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zamęczaj, rozpieszczaj, takich widoków nigdy dosyć.

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajną porę wybrałaś bo nie było jeszcze wielkich tłumów, więc miałaś szansę poczuć prawdziwą atmosferę wyspy:).No i nie musiałaś walczyć o kawałek terenu żeby rozłożyć koc a z tym czasami w kurortach bywa różnie.A mostek prowadzący na plażę...mhm ciekawe rozwiązanie.

    OdpowiedzUsuń
  6. jeszcze nigdy nie bylam na Fuertventurze, ale na pewno sie tam wybiore bo jest stosunkowo niedaleko ode mnie :P

    OdpowiedzUsuń
  7. jejku jak pięknie. Mam pytanie, podróżujesz z rodzicami czy ze znajomymi?, i skąd na tak odległe miejsca bierzesz pieniądze, na przyjazd i hotele ? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podróżuje z kim się da, i z rodzicami i ze znajomymi. A pieniądze to jak pieniądze, trochę zarabiam, trochę od rodziców, oszczędzam sporo i raz na jakiś czas się uzbiera i mogę jechać. Poluję dużo na fajne oferty w biurach podróży i na stronach tanich lotów, więc jestem w stanie dosyć zminimalizować koszty.

      Usuń
  8. Plaże na FUE są naprawdę przepiękne!

    OdpowiedzUsuń
  9. Tylko pozazdrościć, piękne zdjęcia i widoki na nich:)

    OdpowiedzUsuń
  10. hej, pozwolę sobie nie zgodzić się z oceną półwyspu Jandia ;) jak się włoży trochę wysiłku to jest ciekawiej niż na północy. natomiast właśnie Corallejo moim zdaniem to komercja i nic ciekawego. jeśli masz ochotę porównać wrażenia zapraszam do mnie : szukajacslonca.com ;-) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  11. Odwiedziłem i Jandia i Corallejo i powiem ze na Jandi plaża jest ładna, szeroka, piaszczysta i woda oraz fale cudowne Z plaży jest blisko do hoteli. W Corallejo klimat podbijają ogromne połacie nawiannego piachu sprawiając wrazenie wydmowego klimatu. wyglada ładnie plaza tez jest szeroka i piaszczysta ale dojscie do hoteli trwa i jest dość meczace przechodzenie po tym piachu.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...