czwartek, 21 lutego 2013

19. Hradczany, czyli początek zwiedzania czeskiej Pragi

Odkąd tylko pamiętam, zawsze istniała dla mnie Wielka Trójka miast koniecznych do odwiedzenia. Początkowo należały do niej: Praga, Budapeszt, Wiedeń. Obecnie trójka bardzo się rozciągnęła i już nie jest trójką, ale pierwotną zaczęłam powoli realizować. Niekiedy ze słabym skutkiem (Budapeszt), ale Pragę mogę już na szczęście zaliczyć do tych udanych. O Pradze chyba jeszcze nic tutaj nie pisałam, dlatego postanowiłam to zmienić właśnie dzisiaj. Postaram się opisać to miasto w takiej kolejności, w jakiej je zwiedzałam. Wprawdzie 3 dni, które tam spędziłam nie zadowoliły mnie w pełni (gdyż sporo miejsc zwiedzałam na za szybko, a kilka nie widziałam w ogóle), ale zawsze pozwoliły poznać klimat i kulturę miasta i kraju.

Na początku zwiedzaliśmy Wzgórze Hradczańskie, które zachwyciło wszystkich. W czerwcu pogoda cudowna nie była, więc ludzi też nie było dużo. Zwiedzało się dosyć sympatycznie, ale nadal czuję lekki niedosyt. 


Na początek Hradczany, bo to właśnie ta dzielnica była pierwszą, którą zwiedzałam (oprócz tej z hotelem oczywiście).  Leży ona na prawym brzegu Wełtawy.  Jest najpopularniejsza, najczęściej odwiedzana przez turystów, najbardziej okazała i te jej naj.. można byłoby wymieniać przez jakiś czas. Owszem, robi ogromne wrażenie i jest piękna.


Na początku Wzgórza Hradczańskiego zobaczymy klasztor i przyległe do niego budynki, m.in browar. Klasztor jest tylko zapowiedzią tego, co nas spotka za chwilę, dlatego jest okazały  i całkiem spory. Ale ogrom budynków praskich jeszcze będzie miał okazję nas zaskoczyć!


Hradczany to dzielnica detali. Mnóstwo rzeźb, płaskorzeźb, kolorów, zdobień, budynków. Można się napatrzeć do woli, bo naprawdę jest na co. Mnie osobiście najbardziej zaintrygował hotel z ogromnym krzyżem przed wejściem. Okazało się, że budynek hotelu wcześniej był prawdopodobnie kościołem, a później dopiero został przeremontowany na luksusowy hotel. A krzyż pozostał.
 

Architektura Pragi jest bardzo zróżnicowana. Hradczany są dzielnicą starą  i reprezentacyjną. Znajdziemy tam przepych, bogactwo, złote zdobienia  i eleganckie, stare budynki.


Poniżej Ministerstwo Spraw Zagranicznych- kolejny budynek, który robi wrażenie, ale jeszcze nie jest punktem kulminacyjnym na Hradczanach. Ale już niedługo, trochę niżej zobaczycie to, po co wszyscy się do Pragi wybierają.




Oto wejście do największego zamku na świecie ( Rekord Guinessa jako zamek zajmujący największą powierzchnię na świecie). Tutaj dopiero czuje się podniosłą atmosferę tego miejsca i całej Pragi. Miejsce to dawniej było zamieszkiwane przez czeskich królów, teraz natomiast mieszkańcem tego kompleksu pałacowego jest prezydent Czech.


Ale Hradczany to nie tylko zamek. To cały kompleks w którego skład wchodzą: Stary pałac królewski, Bazylika świętego Jerzego, Złota uliczka, Katedra św. Wita, wieża Daliborka, Galeria Obrazów Zamku Praskiego i wieża Praochowa . Poniżej dziedziniec pałacu królewskiego.





Niżej atrakcja zdecydowania konieczna do zobaczenia- Katedra św. Wita. Ogromna, naprawdę ogromna gotycka budowla, przylegająca bardzo blisko do pałacu. Uniemożliwia to zrobienie zdjęcia katedry w całej okazałości. Ale zdecydowanie jest na co popatrzeć.


Zarówno w środku jak i na zewnątrz katedra jest cudowna. Piękna, ogromna, majestatyczna-taka, jaka powinna być katedra przypałacowa.  Ogromne wrażenie zrobiły na mnie witraże. Nie jestem ich wielbicielką, ale do takiego gotyckiego wnętrza pasowały mi one idealnie.











 Powyżej Bazylika św. Jerzego z zewnątrz. Wygląda dosyć awangardowo na wprost gotyckiej katedry, ale w środku jednak nie jest ani trochę mniej piękna od swojej starszej siostry-katedry. Poniżej widok na tyły katedry.





Ołtarz w Bazylice św. Jerzego. Pod ołtarzem znajdziemy relikwie-uwieczniłam je na zdjęciu powyżej. Robią niesamowite wrażenie, gdyż są dobrze zachowane i wyglądają dosyć przerażająco. Prawdziwe "memento mori"


W środku bazyliki Surowy, kamienny wystrój, dość mało miejsca . W centralnej części znajduje się kaplica św. Ludmiły. Z tą kobietą wiąże się ciekawa legenda. Jej ukochany był o nią tak zazdrosny, że z miłości zabił Ludmiłę, aby żaden mężczyzna nie mógł na nią patrzeć. Później został za to zamknięty w więzieniu i miał zrobić rzeźbę przedstawiającą ukochaną. Tą rzeźbę zobaczyć możemy właśnie w kapicy św. Ludmiły.


Na samym końcu Złota Uliczka. Spodziewałam się przepychu, złota, wielkiej i szerokiej ulicy. A zastałam wąziutki, kolorowy deptaczek. Ale czy byłam rozczarowana? Chyba nie, gdyż znalazłam tam mnóstwo sklepików z najróżniejszymi bibelotami. Najlepszy był jednak sklep z kosmetykami naturalnymi. Jakby nie ceny to chyba długo bym stamtąd nie wyszła.



Złota uliczka powinna być złota, a nie jest. Zastanawiałam się chwilę nad tym i okazało się, że jej nazwa pochodzi od tego, że mieszkali na niej chemicy, którzy mieli z różnych tańszych materiałów chemicznych wyprodukować złoto. Nie udało się im to, ale pozostawili po sobie domki, w których obecnie znajdziemy mini wystawy ze scenami z ich codziennego życia.


Dalej zdjęcia zrobione w czasie schodzenia z wzgórza hradczańskiego. Widok na Pragę cudowny i zdecydowanie warto usiąść spokojnie i napić się kawy z takim widokiem.


Ta czarna ściana na zdjęciu powyżej to kawałek ściany z lawy z Ogrodów Wallenstaina. Ale o tym będzie w kolejnej części.


Hradczany widziane z zupełnie innej strony Pragi. Znalazłam się tam przypadkiem w czasie spaceru i cudownie było zobaczyć to wzgórze z nieco innej perspektywy niż ta zwykła, turystyczna. Oprócz nas dwóch nie było tam praktycznie ludzi, tylko miejscowi. Deszcz padał co chwilę, ale wyciągałyśmy parasole i prułyśmy dalej przed siebie, aby zobaczyć jak najwięcej, poczuć wszystko co się da.


3 komentarze:

  1. oj Pragę bardzo chciałabym odwiedzić... tak niedaleko, a nie mogę się zebrać ;) fajnie, że Tobie się udało :)
    pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Praga musi być śliczna o czym latem mam zamiar przekonać się na własne oczy.

    OdpowiedzUsuń
  3. W Pradze było... klimatycznie, chyba tak to mogę określić. Z trójki miast mam już za sobą Pragę i Wiedeń- o którym możecie przeczytać tandmpodrozniczo.blogspot.com/search/label/Wiede%C5%84. Budapeszt być może zrealizuję w tym roku ;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...