czwartek, 18 października 2012

5. Śladami "Ojca Mateusza" czyli Sandomierz letnią porą

Dzisiaj krótka relacja z mojej przedwakacyjnej wyprawy do Sandomierza. Akurat zaraz przed wakacjami, kiedy sezon wycieczkowy w podstawówkach  trwał w  najlepsze,  słońce świeciło dużo mocniej niż w wakacje a uczniom  liceów wcale się nie chciało siedzieć na lekcjach, wybrałam się do miejsca  zwanego "małym Rzymem" lub też ojczyzną Ojca Mateusza. Sandomierz to niewielkie miasteczko położone nad Wisłą na siedmiu wzgórzach. Z oddali wyłania się zza koryta Wisły i wygląda genialnie. Widoki z jego wzgórz są cudowne i mimo, że spędziłam tam tylko kilka godzin, to baardzo miło to miejsce wspominam i niewątpliwie jeszcze wrócę. 
Na początek Brama Opatowska- jedna z najlepiej zachowanych bram miejskich w Polsce. Wstęp oczywiście płatny, ale niewiele. Po drodze mnóstwo dzieci i schodów. Ale widoki genialne. Na górze tarasik widokowy na obydwie strony. 



Tutaj Brama Opatowska z oddali, już od strony miasta. Później plan zwiedzenia podziemnej trasy podmiejskiej. Szczęśliwym trafem udało się dołączyć do jakiejś wycieczki i ruszyłyśmy. Mimo upalnej pogody na zewnątrz, wewnątrz zawsze jest tak samo. Było chłodno i baardzo przyjemna temperatura. Kilka razy zmieniałam wycieczki bo się zagapiłam robiąc zdjęcia...
Korytarze są oświetlone i w ogóle nie ma obawy, że się potknę czy zgubię.

Gdzieniegdzie dodatkowe atrakcje. Przedszkolaki naprawdę były przerażone widząc odciętą rękę. Specjalnie dla nich również po podziemnej trasie krążą przebrane duchy czy inne zjawy. Tak przynajmniej było w tygodniu, całkiem możliwe, że to opcja dostępna tylko dla dzieci w sezonie wycieczkowym.
W gablotach oglądać można porcelanę a także gliniane dzbanki, wazy i figurki
A to moja zdecydowanie ulubiona atrakcja. Czaszki znalezione w czasie wykopalisk. Świetnie zachowane, można się teraz uczyć na nich biologii. Takie moje  małe zboczenie, może kiedyś zawodowe.
Na murach pełno jest malowideł. Trasa jest bardzo ciekawa i urozmaicona, raczej ciężko jest się tam nudzić.

Sandomierski miód pitny. Trochę kupieckich historii nie zaszkodzi. Zdecydowanie warto ich posłuchać, bo są niezwykle  ciekawe.
Część podziemnego korytarza, już właściwie końcówka.

Tutaj miejsce znane przez wszystkich wielbicieli serialu "Ojciec Mateusz". To właśnie w Sandomierzu nagrywane są odcinki tego niezwykle ostatnio popularnego filmu. Dzięki niemu Sandomierz stał się popularny i jest bardzo chętnie zwiedzany. Wszyscy mają nadzieję, że uda im się podpatrzeć nagranie. Znam takich, którym się to udało. Ja niestety nie miałam tego szczęścia.

Ratusz z XIV wieku, przebudowany w XVI. Piękny renesansowy zabytek miasta. Mi przypomina trochę ratusz w Tarnowie. Jest jednak trochę mniejszy.
.Cały Sandomierz ma klimat. Mimo, że miasto nie jest duże, to można tam się poczuć jak w Rzymie. Kamienne uliczki, zabudowa i cudowny widok na Wisłę. Latem polecam szczególnie w dni powszednie, bo oprócz wycieczek szkolnych, które przewijają się jedynie po głównych atrakcjach, miasto jest bardzo spokojne i przyjemne.
 Nigdy nie byłam w Kazimierzu Dolnym, ale zawsze sobie  wyobrażam jego klimat, że jest taki jak w Sandomierzu.  Mam nadzieję, że mam choć trochę racji.

4 komentarze:

  1. Właśnie skończył się kolejny odcinek Ojca Mateusza! Ohh,ile wspomnień przychodzi na myśl kiedy widzę te krajobrazy ... : ))

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja wciąż sie tam wybieram i wybrać nie mogę:)Kocham podróżować!Zapraszam do mnie:http://lifegoodmorning.blogspot.com/
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. tyle zbrodni w serialu bylo a roweru mu nikt nie ukradl :D aż się wybiorę raz jeszcze, 4 czy 5 z kolei ;D

    OdpowiedzUsuń
  4. Byłam w tym roku na wakacje w Sandomierzu :) Udało mi się praktycznie wszystko zobaczyć, ale na Bramę Opatowską nie weszłam.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...