czwartek, 4 października 2012

3. U stóp królowej Etny na Sycylii

Kiedy trzy lata temu pakowałam się na Sycylię, nic nie wskazywało, że podróżowanie stanie się moim bzikiem, hobby czy jak to tam nazwiecie. To właśnie ta wyspa jest pierwszą, na której byłam. Był to mój pierwszy prawie samodzielny wyjazd (czytaj: bez rodziców). Niestety zupełnie nie miałam pojęcia na co zwracać uwagę przy wybieraniu oferty. Właściwie nawet nie ma co mówić tutaj o jakimkolwiek wyborze, że ofertę konkretnego miejsca dostałam na email i musiałam szybko decydować. Z perspektywy czasu patrzę na ten wyjazd bardzo sentymentalnie. Warunki mieszkaniowe tragiczne, wyjazd autokarem na Sycylię też mądry nie był, zdjęcia w większości do niczego się nie nadają. Ale pozostały wspomnienia. Mnóstwo wspomnień. I nienadających się do publikacji zdjęć. 






Etna, jak zapewne wszyscy wiedzą z lekcji geografii, to najwyższy czynny wulkan w Europie. Znajduje się on na Sycylii- wyspie na Morzu Śródziemnym. Wysokość Etny jest zmienna i oscyluje między 3320 m.n.p.m. a 3340 m.n.p.m. Wszystko spowodowane jest wybuchami wulkanu, którzy działa i zmienia kształt stożka, a przy tym i wysokość całego wulkanu.

Na Etnę można wjechać samochodem lub autokarem. U góry znajduje się parking oraz restauracja. Jadąc w górę warto zwrócić uwagę na domy wystające spod zaschniętej lawy. Z reguły otacza je bujna roślinność-w końcu gleba wulkaniczna to jedna z najbardziej żyznych.
 Tak wygląda baza wypadowa pod Etną. Kratery w tle można zwiedzać, jednak już o własnych siłach. Z reguły na wulkanie, na takiej wysokości, jest dosyć zimno, dlatego bez względu na porę roku polecam zabranie adidasów oraz ciepłej kurtki. Moja rada dotyczy właściwie  każdego wulkanu, bo nigdy nie wiadomo, czy na górze nie będzie -3 stopnie i okropny wiatr. W czasie gdy ja wspinałam się na kratery Etny, wiał bardzo silny wiatr, jednak było dosyć ciepło bo około 15 stopni.

 Polecam serdecznie osobom, które mają okazję spacerować po Etnie, spróbowanie miejscowego wina, które można zdegustować w restauracji niżej. Genialne jest wino migdałowe.

Wszystkim, którzy nie byli jeszcze na żadnym wulkanie proponuję uważać- zaczyna się od jednego i wcale nie może skończyć. Etna była moim debiutem, jednak kolejne kilka wulkanów mam już za sobą. Kolejne czekają na mnie a ja czekam na możliwość wybrania się i sprawdzenia organoleptycznie , czy czymś różnią się od tych, które już widziałam.



Etna góruje nad drugim pod względem wielkości miastem na Sycylii - Katanią. Ze szczytu rozpościera się piękny widok na wybrzeże i całe miasto. Zdjęcia nie są w stanie oddać tego widoku, jednak mogą go odrobinę przybliżyć.


 Jak widać, lawa nie zawsze jest czarna. Wulkan gdzieniegdzie jest porośnięty kępkami trawy a niżej bujną roślinnością i drzewami.


Ostatnia erupcja wulkanu miała miejsce 4 marca 2012 roku. W czasie gdy wybucha Etna, służby w pobliskiej Katanii są gotowe. Z pomocą wielu ludzi i sprzętu udaje się uniknąć ogromnych następstw wybuchu. Niestety kilka wieków temu nie było to możliwe i wulkan zalewał swoją lawą okoliczne miasta.


Wulkan, w tle niebieskie niebo... Jednak Etna nie zawsze jest taka łaskawa. Gdy ja przebywałam w Katanii, Etna wyrzucała swoje wnętrzności na drugą stronę, więc było wszystko widać. Jednak w zależności od sezonu zdarza się, że pyły są wyrzucane w stronę Katanii i wtedy jest utrudniona, a czasami wręcz uniemożliwiona praca pobliskiego lotniska.

Tak wygląda jeden z kraterów bardziej od środka. Te małe postacie w prawym górnym rogu to oczywiście ludzie, którzy tak samo jak ja wspinali się, aby wydostać się już na dół


Wulkan, w tle niebieskie niebo... Jednak Etna nie zawsze jest taka łaskawa. Gdy ja przebywałam w Katanii, Etna wyrzucała swoje wnętrzności na drugą stronę, więc było wszystko widać. Jednak w zależności od sezonu zdarza się, że pyły są wyrzucane w stronę Katanii i wtedy jest utrudniona, a czasami wręcz uniemożliwiona praca pobliskiego lotniska.
 Wulkan składa się także z kilku mniejszych kraterów bocznych. Większość z nich już wygasło, więc można je zwiedzać i spacerować po nich podziwiając księżycowy krajobraz.
Na zdjęciu powyżej widać zaschnięte języki lawy. To naprawdę niesamowite, że stałam na miejscu, gdzie jeszcze kilka/ kilka tysięcy lat temu lawa kipiała i wylewała się.

2 komentarze:

  1. Pięknie jak pod Etną, pięknie jest. Żałuję, że nie wjechałam na górę, ale na tamten moment było to ponad moje możliwości finansowe. Niestety. Ale zamierzam na tę wyspę jeszcze wrócić.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam wspaniałe wspomnienia z Etny, byłam tam w listopadzie i trafiłam na ,,polską" złotą jesień. Przepięknie! Wprawdzie z braku czasu nie weszłam zbyt wysoko, ale wyprawa była świetna. :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...