wtorek, 25 września 2012

2. Piekielnym autobusem do Helu / Celu

Od dawna chciałam się wybrać na Hel. Patrzyłam na mapę Polski i ten cypelek tak fajnie wyglądał. Zawsze myślałam, że fajnie byłoby się tam wybrać. I w końcu nadarzyła się ku temu okazja. Do miasta Hel dostałam się autobusem kursującym między Karwią a Helem o ciekawym numerze 666... Autobusy wcale nie jeżdżą punktualnie i takim sposobem autobus złapałam na 2 przystanku od początku 25 minut przed czasem. Pan kierowca był bardzo miły, więc wszyscy obfotografowaliśmy się z tablicą z autobusu (którą widzicie poniżej). 


Pierwszym celem do odwiedzenia na Helu była latarnia  morska. Miałam nadzieję zobaczyć jakiś konkretny koniec cypla, jednak nie udało się. Wokoło tylko lasy a na horyzoncie morze. Do tego było strasznie gorąco, bo góra latarni jest przeszklona. Na "szczyt" prowadzi 197 schodków, ale to dopiero można odczuć na drugi dzień po przebudzeniu, więc nie przeszkadzało w dalszym zwiedzaniu. Latarnia ma 41,5 metra wysokości i bilety wstępu oczywiście są płatne. 


Po poszukiwaniach końca cypla od góry, pora na poszukiwania na lądzie. Z latarni na cypel prowadzi dróżka przez las. Tą właśnie udałam się aż na plażę na poszukiwanie cypla. Do końca nie wiem, czy się udało, ale jakiś cypel widziałam. Nazwałam go cypelkiem cypelków, bo na mapie sprawia wrażenie gdzieś kończącego się.

To chyba właśnie on-cypelek cypelków. Całkiem możliwe, że został usypany celowo dla turystów, bo wygląda baardzo niepozornie. Zdjęcia na nim też nie wychodzą, niestety.
Prosto z poszukiwań cypla trafiłam do portu, który znajduje się po drugiej stronie latarni morskiej. Warto zwrócić uwagę na przystanek tramwaju wodnego kursującego między Helem a Gdańskiem i Gdynią. Bardzo ciekawy budynek. Po zwiedzeniu portu rozpoczęłam poszukiwania największej atrakcji Helu, czyli fokarium.
Fokarium, jak sama nazwa mówi, zamieszkują foki. Wstęp tam kosztuje 2 złote i trzeba mieć drobne, bo przyjmuje je automat. Samo fokarium świetne-foki bawią się i pływają a ludzie, szczególnie dzieci, mogą je podziwiać, oglądać i fotografować. Dla dzieciaków niewątpliwie jest to wielka atrakcja. A szczególnie w godzinach, kiedy odbywa się karmienie fok. Wtedy trenerzy nagradzają foki za wykonane sztuczki i podobno fokarium pęka w szwach.



Wycieczka na Hel była bardzo udana. Pogoda dopisywała wyjątkowo, humory również. Zwiedziłam miejsce, które zawsze mnie intrygowało i muszę przyznać, że cały Półwysep Helski ma w sobie "to coś". 

5 komentarzy:

  1. Oj kochana nie opisałaś swojej ulubionej atrakcji - skarbonki w fokarium! :P

    OdpowiedzUsuń
  2. widzę, że będzie z kim świat zwiedzać, IB łączy ludzi hehe
    to kiedy wbijasz na igloo village pooglądać zorzę polarną ?
    http://www.kakslauttanen.fi/en/resort/igloo-village

    OdpowiedzUsuń
  3. Hey podróżujesz sama ze znajomymi czy może z rodziną ? :)
    Sama planowałaś i organizowałaś we własnym zakresie podróż czy miałaś wykupioną jakąś wycieczkę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wszystko zależy od sytuacji i miejsca w którym się znajduję lub gdzie zamierzam się wybrać. Dalsze podróże raczej preferuję z biurem podróży bo wygodniej i prościej, zaś podróże po Polsce to głównie moje własne plany lub też plany znajomych, do których się dołączam. Mam kilka osób z którymi głównie się wybieram na jakieś wycieczki, jednak oczywiście często wybywam z rodziną oraz nie pogardzę czasami swoim własnym towarzystwem.
    @marlena: Do igloo village w każdym momencie mogę się wybrać ;) Tylko wieeesz... fundusze... podręczniki kupuje narazie więc pewnie jeszcze trochę będę to odrabiać ;D Ale na Pieniny pewnie się skuszę w październiku ;D

    OdpowiedzUsuń
  5. Byłem nad morzem z rodziną :) jest tam klika miejsc, gdzie można zaparkować kamperem. W ogóle wypożyczalnia kamperów okazała się sprytnym i tańszym rozwiązaniem, niż spanie w hotelu. Polecam!

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...